Wartość rynku ubezpieczeń od cyberzagrożeń rośnie w ogromnym tempie!

19 września, 2018 · Informacja prasowa · 2 min czytania

Cyberprzestępcy przyczynili się do powstania legalnego i imponującego swymi rozmiarami rynku ubezpieczeń cyfrowych.

Zalecamy ostrożność podczas zakupów w sklepie: homeekspert.net

Cyberprzestępcy przyczynili się do powstania legalnego i imponującego

swymi rozmiarami rynku ubezpieczeń cyfrowych.

Wg czołowej niemieckiej firmy

ubezpieczeniowej, Munich Re, przedsiębiorstwa podwoją do 2020 roku swoje roczne

wydatki do łącznej kwoty około 8-9 miliardów dolarów (dla porównania: w

ubiegłym roku wyniosły one 3,4-4 miliardów dolarów).

Przewidywany

wzrost jest bezpośrednim następstwem stale rosnącej liczby urządzeń internetu

rzeczy (IoT – ang. internet of things), która do roku 2030 ma osiągnąć

oszałamiające 125 miliardów. Zabezpieczenia IoT to wciąż szara strefa.

Przyczyną takiego stanu jest zbyt wielka liczba obecnych na rynku

niezabezpieczonych urządzeń, podłączanie których do sieci stwarza cybernetyczne

zagrożenie. Mimo tego, ciągle przybywa integrowanego z siecią sprzętu, zarówno

na rynku komercyjnym jak i indywidualnym.

Coraz

większe możliwości łączenia w sieć maszyn, szczególnie sprzętu powszechnego

użytku, mogą prowadzić do nasilania się poważnych zagrożeń, takich jak kradzież

danych, zakłócenia współpracy włączonych do sieci komputerów, a nawet awarie

całych linii produkcyjnych i łańcuchów dostaw.

Koszty

ekonomiczne prowadzonych na dużą skalę cyberataków już teraz przekraczają

straty spowodowane klęskami żywiołowymi. Wymierzone w małe i średnie

przedsiębiorstwa ataki mogą wkrótce stać się na tyle niebezpieczne, żeby

zagrozić ich istnieniu –

wyjaśnia Munich Re.

Szefowie

działów zajmujących się bezpieczeństwem cybernetycznym powinni zrewidować swoje

budżety – i to raczej wcześniej niż później. Poza rozwijaniem warstwowych

systemów zabezpieczeń, swoją uwagę powinni również skierować na zakup polis

ubezpieczeniowych, które – przenosząc ryzyko na ubezpieczyciela – zredukują

bolesne skutki finansowe ewentualnych ataków.

Tradycyjne ubezpieczenie nie obejmuje ataków

szantażujących (ang. ransomware)

i DoS (ang. Denial of Service).

Powoduje to malejące zainteresowanie oferowanymi polisami – firmy zaczynają

rozumieć, że ubezpieczenie musi obejmować wszystkie elementy ryzyka. Idealna,

kompleksowa polisa ubezpieczeniowa powinna obejmować: – koszty śledztwa

(wyjaśniającego incydent), – pokrycie strat poniesionych przez stronę trzecią i

związanych z tym roszczeń, – naruszenie danych, -zniszczenia sprzętu, – koszty

powiadomień (o zainfekowanych stronach), – włamania komputerowe, – wymuszenia,

– zniesławienia, – straty związane z przestojami i inne. – komentuje Błażej Pilecki,

Bitdefender Product Manager z firmy Marken.

Świetnym

przykładem pokazującym znaczenie ubezpieczenia cybernetycznego i zarządzania

ryzykiem jest niedawny atak szantażujący, do którego doszło w

małym miasteczku prowincji Ontario w Kanadzie. Sieć informatyczna gminy została

zainfekowana oprogramowaniem ransomware, w następstwie czego wszystkie

pracujące w niej komputery zostały wyłączone. Przedstawiciele władz miasta

oznajmili, że z hakerami prowadzone są negocjacje i jest wola wypłacenia

żądanego okupu w bitcoinach. Warto jednak podkreślić, że po podobnym

wcześniejszym tegorocznym ataku na sąsiednie miasteczko, tym razem magistrat

wykupił polisę ubezpieczenia cybernetycznego.

Komentarze obsługuje Disqus. Wczytanie spowoduje połączenie z zewnętrznym serwisem.