Uwaga na złośliwe reklamy w wyszukiwarce Bing! Zamiast przeglądarki Chrome możesz pobrać wirus!

31 października, 2018 · Informacja prasowa · 2 min czytania

Chcesz używać przeglądarki Chrome i w tym celu pobierasz ją za pośrednictwem preinstalowanej na nowych komputerach przeglądarki Edge, korzystającej z wyszukiwarki internetowej Bing? Uważaj, możesz pobrać wirusa typu koń trojański.

Zalecamy ostrożność podczas zakupów w sklepie: homeekspert.net

Chcesz

używać przeglądarki Chrome i w tym celu pobierasz ją za

pośrednictwem preinstalowanej na nowych komputerach przeglądarki

Edge, korzystającej z wyszukiwarki internetowej Bing? Uważaj,

możesz pobrać wirusa typu koń trojański.

Niebezpieczne

zachowanie wyszukiwarki Bing zostało opisane na Twitterze przez

Gabriela Landaua. Problem polega na wyświetlaniu w wynikach

wyszukiwania złośliwych reklam, które kierują do stron

zawierających szkodliwe oprogramowanie.

W ostatnich

dniach Landau kupił nowego laptopa z Windows 10 i preinstalowaną

przeglądarką Microsoft Edge, która domyślnie korzysta z

wyszukiwarki Bing. Chwilę po pierwszym uruchomieniu komputera, jego

właściciel postanowił zainstalować Google Chrome. W tym celu

uruchomił Edge’a i w polu wyszukiwania wpisał „download

Chrome“.

W rezultacie

na pierwszym miejscu ukazał się wiarygodnie wyglądający wynik,

który powinien przekierować na oficjalną stronę z programem

instalacyjnym Google Chrome.

Landau

nabrał jednak podejrzeń, gdy zorientował się, że wynik

wyszukiwania zamiast kierować do google.com (taki adres wyświetla

Bing), przekierowuje do googleonline2018.com. Pobranie znajdującego

się w tej domenie programu instalacyjnego i sprawdzenie jego podpisu

cyfrowego, „Alpha Criteria” zamiast „Google”, potwierdziło

podejrzenie, że jest to wirus typu koń trojański.

Całe

zajście zostało udokumentowane w postaci nagranego filmu,

udostępnionego pod adresem: https://twitter.com/i/status/1055300918101598208

Po

zgłoszeniu sprawy do Microsoftu, firma wystosowała odpowiedź w

której poinformowała, że złośliwy link pojawił się w wynikach

wyszukiwania, ponieważ ktoś wykupił reklamę na hasło kluczowe

„download Chrome”. Wg oświadczenia Microsoftu, konto

powiązane z reklamą zostało zablokowane. Właściciel wyszukiwarki

Bing wskazał także serwis, gdzie można zgłaszać podobne

przypadki.

Zaskakujący

jest fakt, że sześć miesięcy temu firma Bleeping Computer

przedstawiła identyczny problem. Wszystko wskazuje na to, że przez

pół roku Microsoft nie poradził sobie z problemem złośliwych

reklam. Nie wprowadził np. mechanizmu sprawdzającego, czy adres

wyświetlany w linku sponsorowanym (w opisanym przypadku

www.google.com)

jest zgodny z adresem, na który fakrycznie następuje przekierowanie

(w opisanym przypadku www.googleonline2018.com),

co powinno osłabić skuteczność tego typu działań.

Na

szczęście większość przeglądarek internetowych jest dobrze

zintegrowana z programami antywirusowymi, dzięki czemu rozpoznają

one podejrzane adresy URL i blokuje dostęp, wyświetlając przy tym

ostrzegawczy komunikat – komentuje Dariusz Woźniak, inżynier

techniczny Bitdefender z firmy Marken.

Komentarze obsługuje Disqus. Wczytanie spowoduje połączenie z zewnętrznym serwisem.