Okazyjny zakup na grupie społecznościowej
Dlaczego oszuści za punkt wyjścia do swoich działań wybierają osadzenie się w grupach społecznościowych na Facebook'u? Czym wabią swoje ofiary? Dlaczego warto sprawdzać regulaminy oficjalnych sklepów internetowych?

Dlaczego oszuści za
punkt wyjścia do swoich działań wybierają osadzenie się w grupach
społecznościowych na Facebook’u? Czym wabią swoje ofiary? Dlaczego warto
sprawdzać regulaminy oficjalnych sklepów internetowych?
Uwaga
na naciągaczy na grupach streetwerowych na Facebook’u!
Klienci
polują na okazję, a napis „promocja” z automatu przyciąga zainteresowanych i
klikalność rośnie u sprzedającego, a wraz z nią obroty. Tak działa rynek.
Fani
mody streetwearowej to dość wyraźnie zdefiniowania grupa osób, która poprzez
styl i sposób noszenia ubrań chce wyrażać swoją osobowość i definiować ją na
zewnątrz. Mówi się, że indywidualizm jest zawsze w
cenie, dlatego nie ma żadnych ograniczeń wiekowych dla tego stylu, co sprawia, że wachlarz możliwości dotarcia do klienta
jest bardzo szeroki.
Jedną
z firm, po której produkty chętnie sięgają wielbiciele luźnego stylu i wygody,
jest marka PLNY, założona przez jednego z najsłynniejszych raperów w Polsce –
produkty stanowią połączenie miejskiego stylu i sportowej wygody. Opatrzone są
nadrukami w języku polskim, co ma dodatkowo podkreślać indywidualność. Z tych
też względów poszukiwanie odpowiednio dla siebie dedykowanej odzieży bardzo
często odbywa się na grupach społecznościowych streetwearowych.
Ostatnio
mają miejsca przypadki, że naciągacze wykorzystują modowe społeczności
zawiązane na Facebooku. Odbywa się to w ten sposób, że dzięki aplikacji
Messenger oszuści podają się za pracowników magazynowych tej firmy, co w ich
ocenie ułatwia dostęp do całości asortymentu tej marki. Naciągacze akcent kładą
na rzekomo niewielką produkcję i zapasy
magazynowe firmy PLNY, co ogranicza dostępność produktów i wydłuża czas dostaw
za pośrednictwem oficjalnego kanału dystrybucji.
Osoby,
które dały się nabrać na takie oszustwo, byłoby dobrze, gdyby dwa razy
zastanowiły się nad tym okazyjnym zakupem, a raczej sposobem swojego
postępowania. Nie są bez winy i jest się o co martwić.
Skoro
ktoś mówi, że jest magazynierem i ma dostęp do produktów, to oczywiste jest, że
nie posiada żadnych uprawnień, żeby sprzedawać odzież poza oficjalnymi kanałami
dystrybucji. Szybki wniosek jest taki, że oferuje do sprzedaży towar, który
wcześniej ukradł, a klientowi ta okoliczność zdaje się w ogóle nie
przeszkadzać.
Potencjalny
kupiec, a przyszły pokrzywdzony przestępstwem oszustwa, bo finalnie towar
jednak do niego nie dociera, powinien rozważyć, czy dokonując zakupu od takiej
osoby, czasem nie staje się paserem? Skoro nie przeszkadza mu fakt, że jakiś
magazynier wynosi towar i go sprzedaje na grupie streetwearowej, to równie
dobrze powinien zaakceptować fakt, iż jego zachowanie może zostać ocenione w
sposób dwuznaczny. Coś jak moralność Kalego zaczerpnięta z powieści
„W pustyni i w puszczy” Henryka Sienkiewicza – gdy Kali ukraść krowę, to
dobrze, ale jak Kalemu ukraść krowę, to źle.
Okazja
potrafi ogłupić, zaburzyć zdrowo rozsądkowe myślenie. Osobiście czytam
regulaminy sklepów internetowych i nie uważam, że jest to nudna lektura. Biorąc
pod lupę przypadek oszusta
podszywającego się pod pracownika magazynu firmy PLNY.PL, już na podstawie
samego regulaminu, dowiedziałem się, że firma ta posiada powierzchnie
magazynowe, które znajdują się w Błoniach pod Warszawą. Czemu nie zadać kilka
pytań kontrolnych takiemu „sprzedawcy”?
Mając
chociaż trochę urzędowej podejrzliwości, na bazie informacji z samego
regulaminu sklepu, jestem w stanie uniknąć oszustwa. Już tak przedstawiona
legenda okazyjnej sprzedaży produktów, rzekomo mało dostępnych, powinna
stanowić wystarczającą przestrogę przed wykonaniem przelewu. Jeżeli jednak nie
jest to wystarczający bodziec do odstąpienia od zakupu, to może lepszym jest
przestępstwo paserstwa, na jakie klient naraża siebie, wchodząc w tego rodzaju
interes.
Na
podstawie okoliczności zakupu, można przyjąć, że towar sprzedawany jest „spod
lady”, z pominięciem kasy rejestrującej, w dodatku przez nieuprawnionego
pracownika. Dla organów ścigania są to wystarczające przesłanki do przyjęcia,
że klient mógł dopuścić się przestępstwa paserstwa, przynajmniej w zamiarze
ewentualnym. Liczy się bowiem zamiar oraz okoliczności towarzyszące zakupowi.
Fakt, że potencjalny kupiec padł ofiarą oszustwa, może być uznany za okoliczność
łagodzącą, ale tylko w kwestii orzekania o wysokości kary.
Komentarze obsługuje Disqus. Wczytanie spowoduje połączenie z zewnętrznym serwisem.