Trojan RODO

21 maja, 2018 · Informacja prasowa · 2 min czytania

Brzmi groźnie prawda? Nie wiele osób zdaje sobie sprawę z tego, jakie tak naprawdę wymagania będą nakładane na firmy, a problemów może pojawić się jeszcze więcej.

Zalecamy ostrożność podczas zakupów w sklepie: homeekspert.net

Brzmi groźnie prawda? Nie wiele osób zdaje sobie sprawę z tego, jakie tak naprawdę wymagania będą nakładane na firmy, a problemów może pojawić się jeszcze więcej.

Oczywiście

najwięcej kontrowersji wzbudza najwyższy możliwy wymiar kary za

nieujawnienie wycieku danych osobowych – 20 mln euro.

Dotychczasowo firmy po

cichu załatwiały problem włamania się do bazy danych – mówi

Łukasz Nowatkowski Dyrektor IT G DATA Software – Głośnym echem

odbiło się zapłacenie okupu przez UBERA. Tak naprawdę nie wiemy

jak duże jest to zjawisko.

Teoretycznie nowe

przepisy powinny chronić przed tego typu wydarzeniami. Z jednej

strony zmuszą firmy i instytucje do lepszego zabezpieczenia baz

danych. To dobrze. Z drugiej strony ustawodawca straszy nas karami.

Możemy sobie wyobrazić

nowy rodzaj trojana – mówi Nowatkowski – tym razem przybierze on

formę ekonomiczną, a nie informatyczną. Ciekawym pytaniem jest to

jak zachowa się przedsiębiorstwo, którego baza danych została

zaatakowana w przypadku, gdy okup będzie np. 10 krotnie niższy niż

kara za jego nieujawnienie? Nie jest to pytanie całkiem oderwane od

rzeczywistości. Jeśli takie firmy jak np. Intel dopiero po roku

przyznają się, że ich produkty posiadają luki w zabezpieczeniach,

nie trudno wyobrazić sobie firmę, która zapłaci hakerom za

milczenie i szybko pozbędzie się problemu.

Eksperci zgodnie uważają,

że podstawową bolączką nie jest jedynie zmiana przepisów. Nadal

najważniejszym problemem pozostają ludzie. Żaden poziom

zabezpieczeń nie wystarczy, kiedy nie będziemy mieli

nieuświadomionych i niewyszkolonych pracowników.

To właśnie pracownik

może zdradzić największe tajemnice przedsiębiorstwa i nie musi

robić tego w biurze – mówi Łukasz Nowatkowski – Wystarczy,

że będzie korzystał z telefonu służbowego podłączonego do

niezabezpieczonej sieci WI-Fi np. w centrum handlowym. Nie traktujmy

tego jak science-fiction. Imię i nazwisko pracownika, często numer

telefonu możemy legalnie znaleźć w Internecie, a potem droga

jest już szybka.

Musimy więc pamiętać,

aby klikać bezpiecznie i być czujnym.

Komentarze obsługuje Disqus. Wczytanie spowoduje połączenie z zewnętrznym serwisem.