Google ostrzega firmy przed atakami phishingowymi wspieranymi przez rząd

29 sierpnia, 2018 · Informacja prasowa · 4 min czytania

Chociaż proceder wyłudzania danych (ang. phishing) nie jest nowy, to sam ten fakt nie oznacza, że firmy mogą łatwo się przed nim zabezpieczyć.

Zalecamy ostrożność podczas zakupów w sklepie: homeekspert.net

Chociaż

proceder wyłudzania danych (ang. phishing) nie jest nowy, to sam ten

fakt nie oznacza, że firmy mogą łatwo się przed nim zabezpieczyć.

Ataki

phishingowe pozostają głównym elementem wielu naruszeń

bezpieczeństwa, o których donosi prasa, z jednego bardzo ważnego

powodu – działają.

Często

zdarza się, że atakujący wcale nie musi wykorzystywać luk w

zabezpieczeniach (praktyki typu „zero-day

exploit”) ani tworzyć złośliwego

oprogramowania, które przechwyci znaki wprowadzane z klawiatury

śledzonego komputera. Wystarczy, że posłuży się on fascynującą

inżynierią społeczną, pozwalającą zmylić nieświadomego

użytkownika i nakłonić do kliknięcia linku, który przeniesie go

na wiarygodnie wyglądającą fałszywą stronę proszącą o podanie

hasła.

Ostatnio

pojawiły się liczne wiadomości o atakach phishingowych, które

wydają się być zorganizowane przez hakerów mających poparcie

agencji wywiadowczych i rządów..

Takie

sponsorowane przez państwo ataki phishingowe mogą pojawiać się

rzadziej niż te, które są organizowane przez złodziei danych

osobowych i pospolitych przestępców internetowych, ale nie

umniejsza to ich skuteczności oraz szkodliwości. Oprócz phishingu

prowadzonego z zamiarem zwykłego oszustwa, pewna – niezbyt

liczna – część użytkowników na

całym świecie wciąż jest atakowana przez wyrafinowanych,

wspieranych przez rząd, napastników. Prób takich ataków dokonuje

się z dziesiątków krajów.

Takie

sponsorowane przez państwo ataki phishingowe mogą być wymierzone w

osoby (np. dziennikarze i krytycy polityczni) oraz firmy.

Ostatecznie, jeśli wspierana przez rząd grupa hakerów nie jest w

stanie pozyskać potrzebnych informacji z konta Gmail konkretnej

osoby, może ona zamiast tego przeprowadzić atak na organizację, z

którą inwigilowany podmiot współpracuje lub z którą jest w

jakiś inny sposób powiązany. – komentuje

Mariusz Politowicz, inżynier techniczny Bitdefender z firmy Marken.

Ponad

cztery miliony firm na świecie korzysta z G Suite –

zbioru hostowanych w chmurze zintegrowanych narzędzi Google, które

mają pomagać pracownikom biurowym w efektywnej współpracy.

Niektóre z nich są niewątpliwie interesujące dla różnych

agencji wywiadowczych i rządów na całym świecie.

Aby

lepiej chronić swoich klientów korporacyjnych, na początku tego

miesiąca Google ogłosił, że administratorom G Suite udostępniana

jest opcja zapewniająca otrzymywanie ostrzeżeń w sytuacji, gdy

Google oceni, że wspierany przez rząd haker próbował –

metodą wyłudzenia informacji, użycia złośliwego oprogramowania

lub inną – uzyskać dostęp do konta bądź komputera użytkownika.

Część

ostrzeżenia brzmi następująco:

„Być

może jest to fałszywy alarm, ale uważamy, że wykryliśmy

wspieranych przez rząd napastników, którzy próbowali ukraść

Twoje hasło.Dotyka

to mniej niż 0,1% wszystkich użytkowników Gmaila.Nie możemy zdradzić szczegółów,

ponieważ napastnicy śledzą te ostrzeżenia i mogą zmienić swoją

taktykę, ale jeśli ich atak się powiedzie, uzyskają dostęp do

Twoich danych lub będą mogli wykonać inne szkodliwe czynności,

chronione Twoim hasłem”.

Ostrzeżenia,

które – jak Google przyznaje –

mogą wzniecać fałszywy alarm, nie powinny być ignorowane przez

korporacje, lecz traktowane jako przypomnienie o konieczności

podjęcia dodatkowych środków zaradczych, w celu ochrony i

zabezpieczenia kont.

Jakie

mogą być te dodatkowe środki?

Oczywistym

kandydatem jest dwuetapowa

weryfikacja, w

której każdy logujący się do konta zostanie poproszony o wpisanie

jednorazowego hasła (OTP – ang. one-time-password)

poza hasłem podstawowym. Nawet jeśli hasło podstawowe zostanie

przechwycone przez atak phishingowy, napastnicy nie będą mogli

zalogować się do witryny, chyba że zdołają ustalić

sześciocyfrowy kod OTP, który zmienia się zwykle co 30 sekund.

Gdy

wymagany jest wyższy poziom obrony, można skorzystać z

wprowadzonej w ubiegłym roku przez Google funkcji

zaawansowanej ochrony(ang. Advanced Protection

feature) przeznaczonej dla użytkowników,

którzy czują, że są najbardziej narażeni na ryzyko naruszenia

ich kont. Zaawansowana ochrona poszła o krok dalej niż istniejące

mechanizmy uwierzytelniania Google, zastępując je kluczem

sprzętowym.

Na

początku tego roku, pomimo alarmującego wzrostu liczby problemów

związanych z elektroniczną pocztą biznesową i ataków

phishingowych na organizacje, Google przyznał, że mniej

niż 10% użytkownikówwłączyło

dwuetapową weryfikację, którą uważam za bezwzględne minimum

wymagane dla bezpieczeństwa ich kont.

Jeśli

ta statystyka nie ulegnie radykalnej poprawie, będziemy nadal

świadkami wspieranych przez rządy ataków phishingowych, które w

zdecydowanie zbyt wielu sytuacjach okażą się skuteczne.

Komentarze obsługuje Disqus. Wczytanie spowoduje połączenie z zewnętrznym serwisem.