Google ostrzega firmy przed atakami phishingowymi wspieranymi przez rząd
Chociaż proceder wyłudzania danych (ang. phishing) nie jest nowy, to sam ten fakt nie oznacza, że firmy mogą łatwo się przed nim zabezpieczyć.

Chociaż
proceder wyłudzania danych (ang. phishing) nie jest nowy, to sam ten
fakt nie oznacza, że firmy mogą łatwo się przed nim zabezpieczyć.
Ataki
phishingowe pozostają głównym elementem wielu naruszeń
bezpieczeństwa, o których donosi prasa, z jednego bardzo ważnego
powodu – działają.
Często
zdarza się, że atakujący wcale nie musi wykorzystywać luk w
zabezpieczeniach (praktyki typu „zero-day
exploit”) ani tworzyć złośliwego
oprogramowania, które przechwyci znaki wprowadzane z klawiatury
śledzonego komputera. Wystarczy, że posłuży się on fascynującą
inżynierią społeczną, pozwalającą zmylić nieświadomego
użytkownika i nakłonić do kliknięcia linku, który przeniesie go
na wiarygodnie wyglądającą fałszywą stronę proszącą o podanie
hasła.
Ostatnio
pojawiły się liczne wiadomości o atakach phishingowych, które
wydają się być zorganizowane przez hakerów mających poparcie
agencji wywiadowczych i rządów..
Takie
sponsorowane przez państwo ataki phishingowe mogą pojawiać się
rzadziej niż te, które są organizowane przez złodziei danych
osobowych i pospolitych przestępców internetowych, ale nie
umniejsza to ich skuteczności oraz szkodliwości. Oprócz phishingu
prowadzonego z zamiarem zwykłego oszustwa, pewna – niezbyt
liczna – część użytkowników na
całym świecie wciąż jest atakowana przez wyrafinowanych,
wspieranych przez rząd, napastników. Prób takich ataków dokonuje
się z dziesiątków krajów.
Takie
sponsorowane przez państwo ataki phishingowe mogą być wymierzone w
osoby (np. dziennikarze i krytycy polityczni) oraz firmy.
Ostatecznie, jeśli wspierana przez rząd grupa hakerów nie jest w
stanie pozyskać potrzebnych informacji z konta Gmail konkretnej
osoby, może ona zamiast tego przeprowadzić atak na organizację, z
którą inwigilowany podmiot współpracuje lub z którą jest w
jakiś inny sposób powiązany. – komentuje
Mariusz Politowicz, inżynier techniczny Bitdefender z firmy Marken.
Ponad
cztery miliony firm na świecie korzysta z G Suite –
zbioru hostowanych w chmurze zintegrowanych narzędzi Google, które
mają pomagać pracownikom biurowym w efektywnej współpracy.
Niektóre z nich są niewątpliwie interesujące dla różnych
agencji wywiadowczych i rządów na całym świecie.
Aby
lepiej chronić swoich klientów korporacyjnych, na początku tego
miesiąca Google ogłosił, że administratorom G Suite udostępniana
jest opcja zapewniająca otrzymywanie ostrzeżeń w sytuacji, gdy
Google oceni, że wspierany przez rząd haker próbował –
metodą wyłudzenia informacji, użycia złośliwego oprogramowania
lub inną – uzyskać dostęp do konta bądź komputera użytkownika.
Część
ostrzeżenia brzmi następująco:
„Być
może jest to fałszywy alarm, ale uważamy, że wykryliśmy
wspieranych przez rząd napastników, którzy próbowali ukraść
Twoje hasło.Dotyka
to mniej niż 0,1% wszystkich użytkowników Gmaila.Nie możemy zdradzić szczegółów,
ponieważ napastnicy śledzą te ostrzeżenia i mogą zmienić swoją
taktykę, ale jeśli ich atak się powiedzie, uzyskają dostęp do
Twoich danych lub będą mogli wykonać inne szkodliwe czynności,
chronione Twoim hasłem”.
Ostrzeżenia,
które – jak Google przyznaje –
mogą wzniecać fałszywy alarm, nie powinny być ignorowane przez
korporacje, lecz traktowane jako przypomnienie o konieczności
podjęcia dodatkowych środków zaradczych, w celu ochrony i
zabezpieczenia kont.
Jakie
mogą być te dodatkowe środki?
Oczywistym
kandydatem jest dwuetapowa
weryfikacja, w
której każdy logujący się do konta zostanie poproszony o wpisanie
jednorazowego hasła (OTP – ang. one-time-password)
poza hasłem podstawowym. Nawet jeśli hasło podstawowe zostanie
przechwycone przez atak phishingowy, napastnicy nie będą mogli
zalogować się do witryny, chyba że zdołają ustalić
sześciocyfrowy kod OTP, który zmienia się zwykle co 30 sekund.
Gdy
wymagany jest wyższy poziom obrony, można skorzystać z
wprowadzonej w ubiegłym roku przez Google funkcji
zaawansowanej ochrony(ang. Advanced Protection
feature) przeznaczonej dla użytkowników,
którzy czują, że są najbardziej narażeni na ryzyko naruszenia
ich kont. Zaawansowana ochrona poszła o krok dalej niż istniejące
mechanizmy uwierzytelniania Google, zastępując je kluczem
sprzętowym.
Na
początku tego roku, pomimo alarmującego wzrostu liczby problemów
związanych z elektroniczną pocztą biznesową i ataków
phishingowych na organizacje, Google przyznał, że mniej
niż 10% użytkownikówwłączyło
dwuetapową weryfikację, którą uważam za bezwzględne minimum
wymagane dla bezpieczeństwa ich kont.
Jeśli
ta statystyka nie ulegnie radykalnej poprawie, będziemy nadal
świadkami wspieranych przez rządy ataków phishingowych, które w
zdecydowanie zbyt wielu sytuacjach okażą się skuteczne.
Komentarze obsługuje Disqus. Wczytanie spowoduje połączenie z zewnętrznym serwisem.