Internetowi oszuści nieustannie szukają nowych sposobów na wzbudzenie zaufania klientów. Jeszcze kilka lat temu dominowały sklepy oferujące „markowe” produkty w podejrzanie niskich cenach. Dziś coraz większym problemem stają się strony podszywające się pod lokalne, rodzinne butiki. Jaka jest o nich prawda?
Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda wiarygodnie. Sklep posiada polską domenę, nazwę nawiązującą do konkretnego miasta i historię właściciela, który rzekomo od lat prowadzi niewielki lokalny biznes. Problem w tym, że bardzo często cała ta historia została wymyślona, a sklep nie ma nic wspólnego ani z lokalnością, ani z deklarowanym przedsiębiorcą. Próżno też szukać prawdziwego właściciela.
Schemat jest zwykle bardzo podobny i powtarzalny.
Nazwa sklepu składa się z popularnego imienia oraz nazwy miasta. Ma to sprawiać wrażenie lokalnego biznesu prowadzonego przez konkretną osobę. Na stronie można przeczytać historię o zamykanym butiku, wyprzedaży ostatnich kolekcji albo wieloletniej rodzinnej tradycji.
Często pojawiają się również komunikaty typu:
Jeszcze do niedawna oszuści wykorzystywali fotografie znalezione w internecie. Obecnie coraz częściej sięgają po narzędzia oparte na sztucznej inteligencji.

Na stronach pojawiają się zdjęcia rzekomych właścicieli sklepu stojących przed butikami, fotografie wnętrz czy kadry przedstawiające personel. Problem polega na tym, że takie osoby często w ogóle nie istnieją. Dzięki AI można dziś w kilka minut wygenerować wiarygodnie wyglądającą właścicielkę butiku w Krakowie, Gdańsku czy Warszawie. Dla przeciętnego klienta odróżnienie prawdziwego zdjęcia od wygenerowanego obrazu staje się coraz trudniejsze.
To właśnie dlatego sama obecność fotografii czy historii przedsiębiorcy nie powinna być traktowana jako dowód wiarygodności sklepu.
Jednym z najważniejszych sygnałów ostrzegawczych jest brak danych przedsiębiorcy. W legalnie działającym sklepie internetowym powinny znaleźć się informacje pozwalające zidentyfikować sprzedawcę, w szczególności:
Tymczasem na wielu tego typu stronach można znaleźć jedynie formularz kontaktowy albo anonimowy adres e-mail. Zdarza się również, że regulamin nie zawiera żadnych informacji o przedsiębiorcy albo wskazuje podmiot zarejestrowany poza Unią Europejską.
Największe problemy pojawiają się zwykle po otrzymaniu zamówienia.
Klienci są przekonani, że kupują od polskiego sklepu zlokalizowanego w Krakowie, Poznaniu czy Wrocławiu. Kiedy jednak chcą skorzystać z prawa odstąpienia od umowy, okazuje się, że zwrot należy wysłać na adres znajdujący się w Chinach lub innym państwie azjatyckim.
Koszt przesyłki bywa wyższy niż wartość samego produktu. Niektóre sklepy próbują dodatkowo zniechęcać klientów do zwrotów, proponując częściowy zwrot pieniędzy w zamian za zatrzymanie towaru. W efekcie wielu konsumentów rezygnuje z dochodzenia swoich praw.
Podobnie wygląda sytuacja w przypadku reklamacji. Brak danych przedsiębiorcy utrudnia kontakt, a odpowiedzi na wiadomości często są automatyczne lub generowane według gotowych szablonów. W praktyce dochodzenie roszczeń wobec podmiotu działającego poza Unią Europejską może być znacznie trudniejsze niż w przypadku polskiego przedsiębiorcy.
Dlatego przed zakupem warto sprawdzić, z kim faktycznie zawieramy umowę. Niższa cena to koszt późniejszych problemów ze zwrotami, a także często niska jakość wykonania.
Nie istnieje jedna cecha, która przesądza o oszustwie, ale pewne elementy powinny wzbudzić czujność. Szczególną ostrożność warto zachować, gdy:
Dobrym pomysłem jest również sprawdzenie wieku domeny oraz opinii o sklepie w niezależnych źródłach, np. na grupach facebookowych, jak Bezpieczny Sklep – Legalniewsieci.pl.
Jeżeli przedsiębiorca celowo wprowadza konsumentów w błąd co do swojej tożsamości, lokalizacji czy charakteru działalności, może dojść do naruszenia przepisów chroniących konsumentów.
W zależności od okoliczności sprawa może dotyczyć między innymi:
Każda sytuacja wymaga jednak indywidualnej oceny.
Rosnąca popularność narzędzi opartych na sztucznej inteligencji sprawia, że tworzenie wiarygodnie wyglądających sklepów internetowych staje się coraz łatwiejsze. „Zdjęcie” sympatycznej właścicielki butiku z Krakowa czy historia rodzinnego biznesu nie są dziś żadnym dowodem autentyczności. Co więcej, powinny wzbudzać podejrzenia konsumenta.
Przed zakupem warto poświęcić kilka minut na sprawdzenie, kto faktycznie prowadzi sklep i gdzie znajduje się sprzedawca. Może się bowiem okazać, że „lokalny butik z Warszawy” istnieje wyłącznie na stronie internetowej, a zwrot zakupionego produktu trzeba będzie wysłać na drugi koniec świata.
Jeśli chcesz być na bieżąco z metodami wykorzystywanymi przez internetowych oszustów, obserwuj Legalniewsieci.pl. Dzięki temu łatwiej rozpoznasz zagrożenia, zanim staną się kosztownym problemem. Szukasz kancelarii prawnej on-line? Sprawdź LexLab.
Komentarze
Adwokat Art. 178A KK Katowice | Serwis Adwokacki
Legalniewsieci.pl © 2026. Realizacja: Bling SH. Kodowanie: weboski.