Administrator strony internetowej musi wykazać, że nie wiedział o bezprawności wpisów

27 listopada, 2017 · Marcin Drzazga · 2 min czytania

Jak podaje Rzeczpospolita, w piątkowym wyroku (Sygn. akt I CSK 73/17), w sprawie wniesionej przez Radosława Sikorskiego, o naruszenie dóbr osobistych w sieci, Sąd Najwyższy uznał, iż „aby zwolnić się z odpowiedzialności za obraźliwe wpisy, administrator strony internetowej musi wykazać, że nie wiedział o ich bezprawności”.

Zalecamy ostrożność podczas zakupów w sklepie: homeekspert.net

Jak podaje Rzeczpospolita, w piątkowym wyroku (Sygn. akt I CSK 73/17), w sprawie wniesionej przez Radosława Sikorskiego, o naruszenie dóbr osobistych w sieci, Sąd Najwyższy uznał, iż „aby zwolnić się z odpowiedzialności za obraźliwe wpisy, administrator strony internetowej musi wykazać, że nie wiedział o ich bezprawności”.

Były minister spraw

zagranicznych Radosław Sikorski, żądał od wydawcy gazety „Fakt”

przeprosin za komentarze pod tekstem z grudnia 2010 r. „Sikorski

doniósł na antysemitów z forów internetowych”, które

widniały na stronie fakt.pl przez kilka miesięcy. W sposób

wulgarny i obraźliwy naruszały one dobre imię ministra.

Jak podaje

Rzeczpospolita, część wpisów została usunięta automatycznie,

natomiast część z nich widniała do momentu wniesienia pozwu

przeciwko wydawcy. Wpisy zostały zablokowane i wystosowano

oświadczenie, w którym ubolewano nad zaistniałą sytuacją.

Pełnomocnik wydawnictwa, adwokat Anna Cichońska, podkreślała, że

„nie ma w pełni szczelnego monitoringu, a ręczny to znaczne

koszty”.

W pierwszej instancji Sąd

Okręgowy oddalił powództwo skierowane przeciwko wydawcy Faktu, a

Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał orzeczenie w mocy. W

uzasadnieniach orzeczeń stwierdzono, że wydawnictwo ma charakter

serwisu hostingowego i zgodnie z art. 14 ustawy o świadczeniu usług

drogą elektroniczną miało prawo zwolnić się z odpowiedzialności,

ponieważ przed otrzymaniem odpisu pozwu nie posiadało wiedzy, na

temat obraźliwych i wulgarnych wpisów dotyczących Radosława

Sikorskiego.

Pełnomocnik byłego

ministra, adwokat Roman Giertych wskazał natomiast, że „próby

ustalenia autorów takich wpisów, nie tylko zresztą w tej sprawie,

skazane są na niepowodzenie, a samo ustalenie komputerów z których

ich dokonano nie wystarczy do ich oskarżenia czy pozwania, w tej

sytuacji należy przyjąć swego rodzaju domniemanie, że portal zna

te wpisy, a jak zna to za nie odpowiada” – jak podaje

Rzeczpospolita.

„Pod ostrym tekstem

zwykle są ostre wpisy i należy przyjąć, że portal ma o tym

informacje, tego nie trzeba dowodzić, aby portal zwolnił się z

odpowiedzialności, portal musi wykazać, że nie wiedział, że

wpisy naruszają dobra osobiste powoda- argumentował sędzia Sądu

Najwyższego Krzysztof Strzelczyk.

Sprawa została zwrócona

do Sądu Apelacyjnego w celu ponownego rozpoznania.

Źródło: Rzeczpospolita

Komentarze obsługuje Disqus. Wczytanie spowoduje połączenie z zewnętrznym serwisem.