Bycie zapomnianym – dla Google to duży problem.

17 listopada, 2017 · Gabriel Gatner · 2 min czytania

Google skrytykowało tzw. „prawo do bycia zapomnianym”. Zdaniem firmy nowe prawo może wyrządzić wiele szkód w zakresie dostępu do informacji publicznej.

Zalecamy ostrożność podczas zakupów w sklepie: homeekspert.net

Google skrytykowało tzw. „prawo do bycia zapomnianym”. Zdaniem firmy nowe prawo może wyrządzić wiele szkód w zakresie dostępu do informacji publicznej.

Prawo do bycia zapomnianym zacznie

obowiązywać od 25 maja 2018 r., a więc z chwilą obowiązywania RODO. Celem tego

uprawnienia jest ochrona prywatności obywateli UE. Nowe przepisy umożliwiającą każdemu

obywatelowi UE usunięcie informacji na swój temat z wyników wyszukiwania, o ile

są nieaktualne bądź nie mają związku z wyszukaniem.

Oczywiście Google od samego początku nie

było zwolennikiem ustawy i przede wszystkim wskazywało na zagrożenia, jakie ze

sobą niesie. W najnowszym wpisie na oficjalnym blogu Google, Kent Walker,

wiceprezes i główny radca prawny firmy wskazuje, że:

Mimo zastrzeżeń, Google respektuje i

spełnia wymogi ustawy [RODO-red]. Jednocześnie firma stosuje się do wskazania

Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, sumiennie pilnując, by nie usuwać

wyników istotnych z punktu widzenia dobra publicznego.

Google podkreśla, że do dzisiaj firma przeanalizowała 2 miliony zgłoszeń, uznając 800

tys. z nich za zasadne, co Walker określa jako „stan równowagi”.

Powyższy stan równowagi – według Walkera –

może zostać jednak zakłócona przez niekorzystne rozstrzygnięcie w dwóch

toczących się przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości sprawach.

Pierwsza z nich dotyczy czterech obywateli

Unii, którzy wnoszą o „zapomnienie” informacji w których pojawiają się

jakiekolwiek wzmianki o kryminalnych czy politycznych relacjach, a w przypadku

pojawienia się nowych o ich natychmiastowe usuwane z wyników wyszukiwania. Nietrudno przewidzieć, że gdyby taka interpretacja

została zaakceptowana przez Trybunał Sprawiedliwości, prawo to byłoby świetnym

narzędziem dla polityków i urzędników państwowych do zatajania niechlubnej

działalności z przeszłości.

Druga sprawa dotyczy zobowiązania Google do

zapewnienia „prawa do bycia zapomnianym” również poza granicami UE, a

więc modyfikowania wyników wyszukiwania nie tylko w europie, ale i na całym

świecie. Tu już, wskazuje Walker, uderzałoby w

fundament prawa międzynarodowego, czyli założenie, że żaden kraj (w tym wypadku

UE) nie może egzekwować swoich praw na mieszkańcach innego kraju.

Zabieramy głos, ponieważ ograniczanie

dostępu do legalnych i cennych informacji stoi w sprzeczności z naszą misją i

uniemożliwia dostarczanie wszechstronnej usługi wyszukiwania, jakiej oczekują

od nas ludzie.” – kończy Walker, przestrzegając jeszcze: „Zagrożenie

jest jednak znacznie większe. Powyższe sprawy to poważny atak na prawo dostępu

do informacji publicznej.

Komentarze obsługuje Disqus. Wczytanie spowoduje połączenie z zewnętrznym serwisem.