Za hejtowanie w sieci można stracić pracę!

27 października, 2015 · Marcin Drzazga · 2 min czytania

Ryzyko rozwiązania stosunku pracy bez wypowiedzenia czyli tzw. dyscyplinarne zwolnienie grozi również osobom, które dopuszczają się cyberprzemocy w sieci, w szczególności poprzez stosowanie „hejtingu”. Proces ten możemy zaobserwować już w instytucjach publicznych, a wkrótce swoim zasięgiem obejmie także prywatne podmioty, w szczególności korporacje.

Zalecamy ostrożność podczas zakupów w sklepie: homeekspert.net
Ryzyko rozwiązania stosunku pracy bez wypowiedzenia czyli tzw. dyscyplinarne zwolnienie grozi również osobom, które dopuszczają się cyberprzemocy w sieci, w szczególności poprzez stosowanie „hejtingu”. Proces ten możemy zaobserwować już w instytucjach publicznych, a wkrótce swoim zasięgiem obejmie także prywatne podmioty, w szczególności korporacje.

Jako przykład można wskazać kontrowersyjny oraz obraźliwy wpis

dotyczący osób wyznania judaistycznego oraz uchodźców, za który pracę straciła

bibliotekarka w podlubelskich Tomaszowic. Natomiast po tym jak kilka tygodni temu

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych opublikował na

swoim fanpage’u na Facebook’u rasistowskie oraz ksenofobiczne komentarze wraz z

przypisanymi do nich zdjęciami użytkowników Internetu, sprawą zainteresowała

się Żandarmeria Wojskowa. Powód? W imieniu jednego z żołnierzy widocznych na

opublikowanym zdjęciu, przepraszał jego przełożony. Stwierdził, że rasistowską

wypowiedzią na temat uchodźców znieważył Honorowy Kodeks Polskiego Żołnierza.

Jako inny przykład może posłużyć sprawa pewnej zastępcy wojewódzkiego

konserwatora zabytków w Białymstoku. Urzędniczka została zwolniona z powodu

wygłaszanych niewybrednych komentarzy w proteście przeciw spektaklowi

„Golgota-Picnic”, które akurat uchwyciła obecna tam kamera.

„Hejterzy” są niechętnie zatrudniani przez podmioty prywatne, jeżeli

potencjalny pracodawca odkrywa komentarze obrażające inne grupy społeczne

autorstwa kandydata na stanowisko. W końcowym etapie rekrutacji osoba

aplikująca może być sprawdzona pod kątem kultury wypowiedzi w sieci. Kandydat,

który komentuje w sieci aktualne wydarzenia społeczne, używając przy tym

wulgarnego języka i naruszając dobra osobiste innych grup społecznych,

automatycznie zmniejsza lub przekreśla całkowicie swoje szanse na zatrudnienie.

Poszukiwania odbywają się głównie na forach internetowych oraz portalach

społecznościowych, ale również w komentarzach pod artykułami. Na zachowania

nacechowane nienawiścią lub nakłaniające do niej, w szczególności te

rasistowskie, ksenofobiczne i wyrażające brak tolerancji, uczulone są w

szczególności zagraniczne korporacje z branży handlowej, finansowej oraz

telekomunikacyjnej, w których tego typu czynności sprawdzające mają dłuższą

„tradycję”.

Osoby oraz firmy rekrutujące zgodnie twierdzą, że nadszedł najwyższy

czas by ludzie zrozumieli, że komentarze zamieszczanie w sieci podpisane

imieniem i nazwiskiem są wypowiedziami publicznymi, a nie prywatnymi poglądami.

Na jej podstawie budowany jest również wizerunek pracodawcy. Zdecydowanie lepiej jest pomyśleć kilka razy i

ochłonąć z emocji przed zamieszczeniem negatywnego wpisu w Internecie. Po

pierwsze w celu zachowania netykiety i kultury osobistej. Po wtóre może to

czytać nasz obecny lub przyszły pracodawca.

Komentarze obsługuje Disqus. Wczytanie spowoduje połączenie z zewnętrznym serwisem.