Okazyjny zakup na grupie społecznościowej

4 marca, 2019 · Arkadiusz Knap · 4 min czytania

Dlaczego oszuści za punkt wyjścia do swoich działań wybierają osadzenie się w grupach społecznościowych na Facebook'u? Czym wabią swoje ofiary? Dlaczego warto sprawdzać regulaminy oficjalnych sklepów internetowych?

Zalecamy ostrożność podczas zakupów w sklepie: homeekspert.net

Dlaczego oszuści za

punkt wyjścia do swoich działań wybierają osadzenie się w grupach

społecznościowych na Facebook’u? Czym wabią swoje ofiary? Dlaczego warto

sprawdzać regulaminy oficjalnych sklepów internetowych?

Uwaga

na naciągaczy na grupach streetwerowych na Facebook’u!

Klienci

polują na okazję, a napis „promocja” z automatu przyciąga zainteresowanych i

klikalność rośnie u sprzedającego, a wraz z nią obroty. Tak działa rynek.

Fani

mody streetwearowej to dość wyraźnie zdefiniowania grupa osób, która poprzez

styl i sposób noszenia ubrań chce wyrażać swoją osobowość i definiować ją na

zewnątrz. Mówi się, że indywidualizm jest zawsze w

cenie, dlatego nie ma żadnych ograniczeń wiekowych dla tego stylu, co sprawia, że wachlarz możliwości dotarcia do klienta

jest bardzo szeroki.

Jedną

z firm, po której produkty chętnie sięgają wielbiciele luźnego stylu i wygody,

jest marka PLNY, założona przez jednego z najsłynniejszych raperów w Polsce –

TEDE. Ich

produkty stanowią połączenie miejskiego stylu i sportowej wygody. Opatrzone są

nadrukami w języku polskim, co ma dodatkowo podkreślać indywidualność. Z tych

też względów poszukiwanie odpowiednio dla siebie dedykowanej odzieży bardzo

często odbywa się na grupach społecznościowych streetwearowych.

Ostatnio

mają miejsca przypadki, że naciągacze wykorzystują modowe społeczności

zawiązane na Facebooku. Odbywa się to w ten sposób, że dzięki aplikacji

Messenger oszuści podają się za pracowników magazynowych tej firmy, co w ich

ocenie ułatwia dostęp do całości asortymentu tej marki. Naciągacze akcent kładą

na rzekomo niewielką produkcję i zapasy

magazynowe firmy PLNY, co ogranicza dostępność produktów i wydłuża czas dostaw

za pośrednictwem oficjalnego kanału dystrybucji.

Osoby,

które dały się nabrać na takie oszustwo, byłoby dobrze, gdyby dwa razy

zastanowiły się nad tym okazyjnym zakupem, a raczej sposobem swojego

postępowania. Nie są bez winy i jest się o co martwić.

Skoro

ktoś mówi, że jest magazynierem i ma dostęp do produktów, to oczywiste jest, że

nie posiada żadnych uprawnień, żeby sprzedawać odzież poza oficjalnymi kanałami

dystrybucji. Szybki wniosek jest taki, że oferuje do sprzedaży towar, który

wcześniej ukradł, a klientowi ta okoliczność zdaje się w ogóle nie

przeszkadzać.

Potencjalny

kupiec, a przyszły pokrzywdzony przestępstwem oszustwa, bo finalnie towar

jednak do niego nie dociera, powinien rozważyć, czy dokonując zakupu od takiej

osoby, czasem nie staje się paserem? Skoro nie przeszkadza mu fakt, że jakiś

magazynier wynosi towar i go sprzedaje na grupie streetwearowej, to równie

dobrze powinien zaakceptować fakt, iż jego zachowanie może zostać ocenione w

sposób dwuznaczny. Coś jak moralność Kalego zaczerpnięta z powieści

„W pustyni i w puszczy” Henryka Sienkiewicza – gdy Kali ukraść krowę, to

dobrze, ale jak Kalemu ukraść krowę, to źle.

Okazja

potrafi ogłupić, zaburzyć zdrowo rozsądkowe myślenie. Osobiście czytam

regulaminy sklepów internetowych i nie uważam, że jest to nudna lektura. Biorąc

pod lupę przypadek oszusta

podszywającego się pod pracownika magazynu firmy PLNY.PL, już na podstawie

samego regulaminu, dowiedziałem się, że firma ta posiada powierzchnie

magazynowe, które znajdują się w Błoniach pod Warszawą. Czemu nie zadać kilka

pytań kontrolnych takiemu „sprzedawcy”?

Mając

chociaż trochę urzędowej podejrzliwości, na bazie informacji z samego

regulaminu sklepu, jestem w stanie uniknąć oszustwa. Już tak przedstawiona

legenda okazyjnej sprzedaży produktów, rzekomo mało dostępnych, powinna

stanowić wystarczającą przestrogę przed wykonaniem przelewu. Jeżeli jednak nie

jest to wystarczający bodziec do odstąpienia od zakupu, to może lepszym jest

przestępstwo paserstwa, na jakie klient naraża siebie, wchodząc w tego rodzaju

interes.

Na

podstawie okoliczności zakupu, można przyjąć, że towar sprzedawany jest „spod

lady”, z pominięciem kasy rejestrującej, w dodatku przez nieuprawnionego

pracownika. Dla organów ścigania są to wystarczające przesłanki do przyjęcia,

że klient mógł dopuścić się przestępstwa paserstwa, przynajmniej w zamiarze

ewentualnym. Liczy się bowiem zamiar oraz okoliczności towarzyszące zakupowi.

Fakt, że potencjalny kupiec padł ofiarą oszustwa, może być uznany za okoliczność

łagodzącą, ale tylko w kwestii orzekania o wysokości kary.

Komentarze obsługuje Disqus. Wczytanie spowoduje połączenie z zewnętrznym serwisem.