Certyfikat SSL. Czy darmowa kłódka jest gorsza od płatnej?
Posiadanie certyfikatu SSL powinno być standardem w czasach, w których zakupy w internecie są już praktycznie normą, a wiele stron daje możliwość pozostawienia danych osobowych. Dodatkowo brak certyfikatu jest sygnalizowany przez m.in. przeglądarkę Google Chrome, która oznacza strony bez SSL-a jako niebezpieczne.

Posiadanie
certyfikatu SSL powinno być standardem w czasach, w których zakupy
w internecie są już praktycznie normą, a wiele stron daje
możliwość pozostawienia danych osobowych. Dodatkowo brak
certyfikatu jest sygnalizowany przez m.in. przeglądarkę Google
Chrome, która oznacza strony bez SSL-a jako niebezpieczne.
Oczywiście
certyfikat certyfikatowi nie równy. Istnieją certyfikaty SSL o
różnej walidacji, czyli poziomie zagłębienia weryfikacji danej
strony, np. sklepu internetowego, przez centrum certyfikujące.
Ogólnie można wyróżnić trzy: DV, OV oraz EV. Im wyższa
walidacja, zatem i weryfikacja tożsamości właściciela strony www,
tym wyższy poziom zaufania ze strony internatów.
DV,
czyli Domain Validation, to najtańszy certyfikat, w którym
weryfikuje się jedynie domenę. Poleca się go właścicielom
prostych, wizerunkowych stron www, mających służyć jako wizytówka
firmy. Jego uzyskanie zajmuje zaledwie kilka minut – np.
który jest darmowy!
OV,
czyli Full Organization Validation, to certyfikat o bardziej
dogłębnej walidacji, w którym internauta znajdzie nazwę i dane
firmy, a także potwierdzenie, że dany podmiot jest właścicielem
odwiedzanej strony www. Ten certyfikat poleca się stronom www, które
zbierają dane o użytkownikach, np. wymagają wypełniania ankiet
czy umożliwiają zapis na newsletter.
EV,
czyli Extended Validation, to najbardziej szczegółowy rodzaj
walidacji, podczas której centrum weryfikacyjne sprawdza dane
rejestrowe firmy, umowy spółki oraz prawo do posługiwania się
daną domową. Ten certyfikat wybierają przede wszystkim sklepy
internetowe, banki oraz duże firmy.
To właśnie m.in poziom walidacji czy wysokość
ubezpieczenia wpływają na wysokość poszczególnych certyfikatów.
Jednak czy warto inwestować w certyfikaty z najwyższej półki? Z
doświadczenia wynika, że także podejrzane strony (fałszywe
sklepy) mogą posiadać „zielony” tj. bezpieczny adres
internetowy. W związku z tym, że nie możemy być pewni, że sklep
który posiada kłódkę na stronie jest w 100% bezpieczny i
powinniśmy sprawdzać także regulamin strony oraz opinie na temat
sklepu.
Jednocześnie posiadanie darmowego certyfikatu SSL np.
może dyskwalifikować strony jako niewiarygodnej lub fałszywej,
ponieważ certyfikat to tylko jeden z elementów zapewniających
bezpieczeństwo użytkownika na stronie. Tym samym, jak w każdej
sprawie, należy zachować zdrowy rozsądek. Jeżeli dopiero
uruchamiamy sklep możemy się skupić na darmowym certyfikacie i np. poprawnie sporządzonym regulaminie. Natomiast z czasem oraz większym
ruchem na stronie sklepu, można wykupić certyfikat płatny o
wyższej walidacji.
Źródło wiedzy: RynekDomen.pl
Komentarze obsługuje Disqus. Wczytanie spowoduje połączenie z zewnętrznym serwisem.