Certyfikat SSL. Czy darmowa kłódka jest gorsza od płatnej?

28 sierpnia, 2017 · Gabriel Gatner · 2 min czytania

Posiadanie certyfikatu SSL powinno być standardem w czasach, w których zakupy w internecie są już praktycznie normą, a wiele stron daje możliwość pozostawienia danych osobowych. Dodatkowo brak certyfikatu jest sygnalizowany przez m.in. przeglądarkę Google Chrome, która oznacza strony bez SSL-a jako niebezpieczne.

Zalecamy ostrożność podczas zakupów w sklepie: homeekspert.net

Posiadanie

certyfikatu SSL powinno być standardem w czasach, w których zakupy

w internecie są już praktycznie normą, a wiele stron daje

możliwość pozostawienia danych osobowych. Dodatkowo brak

certyfikatu jest sygnalizowany przez m.in. przeglądarkę Google

Chrome, która oznacza strony bez SSL-a jako niebezpieczne.

Oczywiście

certyfikat certyfikatowi nie równy. Istnieją certyfikaty SSL o

różnej walidacji, czyli poziomie zagłębienia weryfikacji danej

strony, np. sklepu internetowego, przez centrum certyfikujące.

Ogólnie można wyróżnić trzy: DV, OV oraz EV. Im wyższa

walidacja, zatem i weryfikacja tożsamości właściciela strony www,

tym wyższy poziom zaufania ze strony internatów.

DV,

czyli Domain Validation, to najtańszy certyfikat, w którym

weryfikuje się jedynie domenę. Poleca się go właścicielom

prostych, wizerunkowych stron www, mających służyć jako wizytówka

firmy. Jego uzyskanie zajmuje zaledwie kilka minut – np.

https://letsencrypt.org/ –

który jest darmowy!

OV,

czyli Full Organization Validation, to certyfikat o bardziej

dogłębnej walidacji, w którym internauta znajdzie nazwę i dane

firmy, a także potwierdzenie, że dany podmiot jest właścicielem

odwiedzanej strony www. Ten certyfikat poleca się stronom www, które

zbierają dane o użytkownikach, np. wymagają wypełniania ankiet

czy umożliwiają zapis na newsletter.

EV,

czyli Extended Validation, to najbardziej szczegółowy rodzaj

walidacji, podczas której centrum weryfikacyjne sprawdza dane

rejestrowe firmy, umowy spółki oraz prawo do posługiwania się

daną domową. Ten certyfikat wybierają przede wszystkim sklepy

internetowe, banki oraz duże firmy.

To właśnie m.in poziom walidacji czy wysokość

ubezpieczenia wpływają na wysokość poszczególnych certyfikatów.

Jednak czy warto inwestować w certyfikaty z najwyższej półki? Z

doświadczenia wynika, że także podejrzane strony (fałszywe

sklepy) mogą posiadać „zielony” tj. bezpieczny adres

internetowy. W związku z tym, że nie możemy być pewni, że sklep

który posiada kłódkę na stronie jest w 100% bezpieczny i

powinniśmy sprawdzać także regulamin strony oraz opinie na temat

sklepu.

Jednocześnie posiadanie darmowego certyfikatu SSL np.

https://letsencrypt.org/ nie

może dyskwalifikować strony jako niewiarygodnej lub fałszywej,

ponieważ certyfikat to tylko jeden z elementów zapewniających

bezpieczeństwo użytkownika na stronie. Tym samym, jak w każdej

sprawie, należy zachować zdrowy rozsądek. Jeżeli dopiero

uruchamiamy sklep możemy się skupić na darmowym certyfikacie i np. poprawnie sporządzonym regulaminie. Natomiast z czasem oraz większym

ruchem na stronie sklepu, można wykupić certyfikat płatny o

wyższej walidacji.

Źródło wiedzy: RynekDomen.pl

Komentarze obsługuje Disqus. Wczytanie spowoduje połączenie z zewnętrznym serwisem.