O sygnalizacji zmiany kierunku jazdy na drodze z pierwszeństwem

25 stycznia, 2020 · Mirosław Dyka · 8 min czytania

Wydaje się, że używanie na drodze kierunkowskazów regulowane jest bardzo prostymi zasadami. Zdarzają się jednak sytuacje, gdy proste reguły nie wystarczą. Przykładem może być tzw. „pierwszeństwo łamane”, co do którego wciąż toczą się spory.

Zalecamy ostrożność podczas zakupów w sklepie: homeekspert.net

Wydaje

się, że używanie na drodze kierunkowskazów regulowane jest bardzo prostymi zasadami.

Zdarzają się jednak sytuacje, gdy proste reguły nie wystarczą. Przykładem może być

tzw. „pierwszeństwo łamane”, co do którego wciąż toczą się spory.

Pierwszeństwo

łamane

Pod tym

terminem kryje się szczególna sytuacja na drodze z pierwszeństwem przejazdu,

gdy po dojeździe do skrzyżowania z drogą podporządkowaną kierunek drogi głównej

nie biegnie dalej prosto, lecz zmienia się. Inaczej mówiąc na skrzyżowaniu

droga główna skręca. Samochód znajdujący się na tej drodze w czasie opuszczania

skrzyżowania nie porusza się dalej w linii prostej, lecz skręca wraz z łukiem

jezdni.

Wygląda

to przykładowo tak:

Sygnalizacja

kierunkowskazem

Zgodnie

z ustawą Prawo o ruchu drogowym kierowca zobowiązany jest do używania

kierunkowskazów w określonych sytuacjach, a których mówi m.in. art. 22 ust. 5:

Kierujący

pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować zamiar zmiany

kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz zaprzestać sygnalizowania niezwłocznie po

wykonaniu manewru.

Przepis

wskazuje dwa przypadki, w których należy użyć kierunkowskazów: gdy samochód

zmienia kierunek jazdy lub zmienia pas ruchu. W rozpatrywanej przez nas sytuacji

nie dochodzi do zmiany pasa ruchu. Chyba, że samochód porusza się drogą

wielopasmową i manewr zmiany pasa ruchu akurat towarzyszy zmianie kierunku

jazdy. Wówczas użycie kierunkowskazu jest bezdyskusyjne.

W

znakomitej większości przypadków jednak do zmiany pasa ruchu nie dochodzi.

Samochód nie zmieniając pasa ruchu wjeżdża na skrzyżowanie, po czym je opuszcza

poruszając się po tym samym pasie ruchu, co przed wjazdem. Tyle, że jego

przejazd przez skrzyżowanie nie odbył się po linii prostej. Kierujący pojazdem

skręcił, wykonał manewr kierownicą. Czy to oznacza, że doszło do zmiany

kierunku jazdy?

Problemy

z definicją

Pytanie,

czy doszło do zmiany kierunku jazdy, jest absolutnie kluczowe dla naszych

rozważań. Oczywistym jest, że chcąc być w zgodzie z cytowanym wcześniej przepisem

kodeksu drogowego, przy zmianie (dokładniej – przy zamiarze zmiany) kierunku

jazdy należy to zasygnalizować pozostałym uczestnikom ruchu drogowego. Idealnie

byłoby, gdyby w kodeksie drogowym znajdowała się odpowiednia definicja terminu „zmiana

kierunku jazdy”. Wówczas nasze rozważania w ogóle nie byłyby potrzebne, gdyż nie

byłoby sporów o pierwszeństwo łamane.

Takiej

definicji jednak brak. Czy w takim razie każdy przejazd przez skrzyżowanie nie

odbywający się po linii prostej oznacza, że doszło do zmiany kierunku jazdy i

wiąże się z koniecznością sygnalizacji?

Skręt,

zakręt i zmiana kierunku jazdy

Zwolennicy

tezy o konieczności używania kierunkowskazów przy pierwszeństwie łamanym często

zrównują zmianę kierunku jazdy ze skręcaniem samochodu. Ich zdaniem, skoro

kierowca po wjeździe na skrzyżowanie wykonuje manewr skrętu kierownicą, to tym

samym dochodzi do zmiany kierunku jazdy pojazdu. W takim przypadku dalsze poruszanie

się po tej samej drodze z pierwszeństwem przejazdu nie ma znaczenia. Mimo iż

nie doszło do zjechania w drogę boczną i tak zmienił się kierunek jazdy

samochodu.

Logika

takiego rozumowania wydaje się żelazna, jednak obarczone jest ono poważnym

błędem. Szukamy bowiem definicji uniwersalnej, czyli takiej, która zda egzamin

także w innych sytuacjach, a więc także poza skrzyżowaniami. Gdyby każdy skręt

kierownicą i odchylenie od prostego toru jazdy traktować jako zmianę kierunku

jazdy – wtedy mielibyśmy problem na każdym „zwykłym” zakręcie poza skrzyżowaniami.

Kierowca musiałby bowiem używać kierunkowskazów tylko dlatego, że porusza się

po drodze krętej. Prowadziłoby to do absurdu.

Problematyczny

wjazd na rondo

Przypomnijmy

pokrótce, że podobny problem interpretacyjny dotyczył sygnalizacji przed wjazdem

na rondo. Egzaminatorzy oblewali kursantów za to, że ci nie sygnalizowali

zamiaru skrętu w lewo jeszcze przed wjazdem na skrzyżowanie o ruchu okrężnym.

Sprawą w końcu musiały się zająć sądy administracyjne. Według rozstrzygnięć

sądowych przy wjeździe na skrzyżowanie o ruchu okrężnym nie następuje zmiana

kierunku jazdy i brak podstaw by zamiar wykonania takiego manewru należało

wcześniej zasygnalizować (por. Wyrok WSA w Lublinie z dnia

25 stycznia 2018 r., III SA/Lu 326/17).

Jakie

to ma znaczenie dla rozpatrywanego przez nas pierwszeństwa łamanego? Otóż nie

da się przejechać przez skrzyżowanie o ruchu okrężnym po linii prostej. Przy

wjeździe na rondo zawsze konieczny jest manewr kierownicą, inaczej kierowca

wyląduje na „wysepce”. A jednak, sądy administracyjne stanęły na stanowisku, że

przy wjeździe na rondo i przed jego opuszczeniem – nie mamy zmiany kierunku jazdy.

Zmiana ta następuje dopiero w momencie opuszczania ronda – i wtedy konieczna

jest sygnalizacja kierunkowskazem.

Doktryna

prawna

W

podobnym tonie wypowiada się tzw. doktryna. W komentarzu do ustawy Prawo o

ruchu drogowym autorstwa eksperta z zakresu bezpieczeństwa w ruchu drogowym

Wojciecha Kotowskiego czytamy, że zmiana kierunku jazdy (skręcenie w lewo, w

prawo lub zawrócenie) stricte charakteryzuje się dwoma elementami

składającymi się na ten manewr, a mianowicie jednocześnie wiąże się ze zmianą

toru i kierunku ruchu, przy czym żadnego z nich nie może zabraknąć. Z kolei prof.

Ryszard A. Stefański w swoim komentarzu do ustawy podaje, że zmiana

kierunku jazdy jest manewrem polegającym na kontynuowaniu jazdy w innym niż

dotychczasowy kierunku, niewynikającym jedynie z przebiegu drogi, a zależnym od

woli kierującego.

Wydaje

się, że z punktu widzenia obu komentatorów w przypadku przejazdu samochodu drogą

główną przez skrzyżowanie z drogą podrzędną, jeśli nie dochodzi do zmiany toru jazdy

(pasa ruchu), a samochód porusza się zgodnie z przebiegiem tej drogi

(niekoniecznie po linii prostej) – nie mamy do czynienia ze zmianą kierunku

jazdy. A zatem – nie ma konieczności używania kierunkowskazów.

Pojawia

się znak

Spory

wokół pierwszeństwa łamanego i używania kierunkowskazów w praktyce okazały się

na tyle istotne dla bezpieczeństwa w komunikacji, że w temacie wypowiedziało

się Ministerstwo Infrastruktury. Pytanie do organu skierowała jedna z posłanek,

która powołała się na wątpliwości co do obowiązku sygnalizacji zmiany kierunku

jazdy na drodze z pierwszeństwem przejazdu. W piśmie z dn. 27 lipca 2018 r.

Minister udzielił odpowiedzi, w której potwierdził konieczność używania

kierunkowskazów w sytuacji, kiedy droga z pierwszeństwem zmienia kierunek na

skrzyżowaniu.

Istotne

przy tym jest, że zdaniem organu zmiana kierunku jazdy wynika z oznaczenia

skrzyżowania stosownym znakiem drogowym, tj. tabliczką T-6a umieszczoną pod

znakiem D-1. Wygląda to tak:

Przepisy

rozporządzenia

Musimy zatem sięgnąć do przepisów umieszczonych w Rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z

dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i

sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich

umieszczania na drogach (Dz. U. z 2003 r. Nr 220, poz. 2181, z późn. zm.). W

załączniku nr 1, pkt 5.2.1.1 znalazła się następująca regulacja:

Znaki

D-1 umieszcza się tak, aby jedna przekątna była w położeniu poziomym. Jeżeli

droga z pierwszeństwem zmienia kierunek na skrzyżowaniu, to pod znakiem D-1 umieszcza

się tabliczkę T-6a (rys. 5.2.1.2), zgodnie z zasadami określonymi w punkcie 5.2.1.3.

Poza

obszarem zabudowanym znak D-1 łącznie z tabliczką T-6a stosuje się tylko w przypadkach,

gdy trasa z pierwszeństwem zmienia kierunek na skrzyżowaniu.

Wcześniej

zwróciliśmy uwagę, że w kodeksie drogowym brak jest definicji pojęcia zmiany

kierunku jazdy. Tymczasem w cytowanym rozporządzeniu jest mowa o „zmianie

kierunku na skrzyżowaniu”. Nie mamy do czynienia z definicją legalną, gdyż

żadne pojęcie nie zostało tu zdefiniowane. Tym niemniej przepis stanowi, że

określoną kombinację znaku D-1 i tabliczki T-6a stosuje się wtedy, gdy droga z

pierwszeństwem zmienia kierunek na skrzyżowaniu.

W tym znaczeniu zmiana kierunku drogi z pierwszeństwem na skrzyżowaniu oznacza zmianę kierunku jazdy – zatem zachodzą przesłanki z art. 22 ust. 5 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Kierujący zobowiązany jest do sygnalizowania zamiaru zmiany kierunku jazdy. Decydują znaki drogowe.

Znak

przesądza

Można

zrozumieć intencję organu, by określone obowiązki uczestnika ruchu drogowego wynikały

jednoznacznie z oznaczenia drogi, nie zaś z akademickich dyskusji i

interpretacji, czy zmiana kierunku jazdy samochodu wynikająca ze skrętu

kierownicą jest czy też nie jest zmianą kierunku jazdy w rozumieniu art. 22

ustawy Prawo o ruchu drogowym. Różnica bowiem między interpretacją układu dróg

a znakiem drogowym jest taka, że z tym ostatnim się po prostu nie dyskutuje.

Jeżeli dany odcinek drogi jest oznakowany np. ograniczeniem prędkości jazdy, to

jest to bezwzględnie obowiązujące niezależnie od indywidualnych przemyśleń kierowcy

co do zasadności postawienia takiego znaku.

Tym

niemniej nie sposób zgodzić się z ministrem, że przepisy są w tej kwestii na

tyle jednoznaczne, że nie wymagają dodatkowych wyjaśnień i przeprowadzenia odpowiedniej

informacyjnej kampanii społecznej – o co wnosiła pani poseł. Odpowiedź organu

udzielona półtora roku temu na zapytanie poselskie wcale nie zakończyła sporów,

wciąż obecnych wśród kierujących. Przede wszystkim zaś nie przebiła się do

opinii publicznej na tyle, by realnie wpłynąć na sytuację niepewności co do

zasad obowiązujących przy pierwszeństwie łamanym.

Co

gorsza, wciąż spotkać można próby pouczania kierujących o obowiązku używania

kierunkowskazów wynikającym jakoby tylko i wyłącznie z faktu skrętu kierownicą.

Takie tłumaczenie należy uznać za błędne, gdyż każdy logicznie myślący użytkownik dróg z łatwością znajdzie jego niedoskonałości i tym bardziej utwierdzi się we własnym

przekonaniu. Ujednolicenie, a właściwie utrwalenie właściwej interpretacji przepisów

ruchu drogowego powinno się odbywać w sposób jasny, klarowny i ze wskazaniem na

proste rozwiązania. Takim jest oznakowanie drogi, przy którym kierujący nie

musi przeprowadzać skomplikowanego procesu myślowego dotyczącego oceny sytuacji

faktycznej. Znak drogowy jest tu najlepszą wskazówką co do tego, jak się

zachować. Tyle tylko, że konsekwencje umieszczenia przed skrzyżowaniem znaku

D-1 łącznie z tabliczką T-6a powinny zostać odpowiednio rozpropagowane i

utrwalone w świadomości społecznej.

Komentarze obsługuje Disqus. Wczytanie spowoduje połączenie z zewnętrznym serwisem.