Facebookowy amant zza oceanu

27 lutego, 2019 · Arkadiusz Knap · 4 min czytania

Czego szukamy w social media? Jakie treści wpływają na emocje? Do czego może doprowadzić ślepa wiara w drugą nieznaną osobę? Dlaczego działanie pod wpływem impulsu wyłącza zdrowy rozsądek? Czym jest oszustwo nigeryjskie?

Zalecamy ostrożność podczas zakupów w sklepie: homeekspert.net

Czego szukamy w

social media? Jakie treści wpływają na emocje? Do czego może doprowadzić ślepa

wiara w drugą nieznaną osobę? Dlaczego działanie

pod wpływem impulsu wyłącza zdrowy rozsądek? Czym jest oszustwo

nigeryjskie?

Siła

uzależnienia od internetu jest niebywała, podobnie jak ludzka głupota, czy może

bardziej prawilnie – naiwność. Po raz kolejny na jaw wychodzą sprawy, gdzie

znajomość nawiązana za pośrednictwem social media kończy się nieszczęściem,

albo z racji faktu, że pieniądze szczęścia nie dają, finansowymi kłopotami.

Mianowicie

pewna pani spragniona uczucia w porywach wirtualnej namiętności, jaką odnalazła

za pośrednictwem Facebook’a w przystojnym lekarzu, na co dzień mieszkającym po

drugiej stronie Oceanu Atlantyckiego, postanowiła przyjąć od niego niebywały

prezent. Wyjątkowy, ponieważ warty okrągły milion dolarów. W przekonaniu, że

spotyka ją coś dobrego, wyjątkowego, co może odmienić jej dotychczasowe życie,

rozstała się z racjonalnym postępowaniem i uwierzyła we wszystko, co jest

związane z amantem z Ameryki.

Zadzwonił

do tej pani mężczyzna przedstawiający się jako urzędnik ambasady amerykańskiej.

Miał dla tej kobiety dobrą nowinę. Otóż czeka na nią przesyłka wartości miliona

dolarów, z tym że obowiązujące procedury nie pozwalają na jej uwolnienie i

przekazanie w dyspozycję obdarowanej bez niezbędnej opłaty celnej. Niestety

wartość tej opłaty jest wprost proporcjonalna do wartości prezentu i wynosi

ponad 100.000 zł. Dużo, prawda? Dla tej pani również. Jednak wiedziona

przekonaniem, że wszystko, co wokół niej się dzieje, jest absolutnie szczere i

prawdziwe, podjęła ten finansowy wysiłek, żeby cieszyć się prezentem od kogoś

dla niej wyjątkowego, kogoś, kogo jeszcze nie widziała na żywo, ale wie, że

odgrywa istotną rolę w jej życiu.

Kobieta

wycofuje z banku swoje oszczędności, brakującą kwotę uzupełnia kredytem i

wpłaca na wskazane konto w Western Union. Od tej chwili nic już nie stoi na

przeszkodzie, aby odebrać rzeczoną przesyłkę wartości wielokrotnie większej niż

wpłacona taxa.

Niestety

stało się inaczej. Wielbiciel z Ameryki nie pisze, ponadto „zablokował” ją na

Facebook’u. Oczywiście desperacki ruch blokady środków finansowych nie jest

możliwy do zrealizowania, transfer już wyszedł, a ambasada nie posiada dla tej

pani żadnej paczki.

Czarny

scenariusz ziścił się w 100%. Miało być tak pięknie, a wyszło jak zawsze w

takich przypadkach. Gra na uczuciach jest wpisana do elementarza procedury

zachowań przestępców, wykorzystujących socjal media jako narzędzie do wyłudzeń.

Wymaga innych umiejętności niż hakerskie. Polega na znajomości behawioralnych

reakcji drugiego człowieka na określone bodźce zewnętrzne.

Najbardziej wiktymna kategoria osób to ci, którzy się spieszą i uważają, że

muszą pod presją czasu podjąć decyzję. W takich momentach racjonalność schodzi

na drugi plan, a najważniejszą rolę zaczynają odgrywać emocje. W takich

sytuacjach wiele decyzji podejmowanych jest nieświadomie.

W opisywanym przypadku czas na skuteczne zweryfikowanie nieznanej osoby z

ekranu monitora, czy też wyświetlacza smartfonu był. Ale przestępca okazał się

sprytniejszym graczem, przejął inicjatywę w konwersacji, wytworzył atmosferę

oraz reguły korzystne dla siebie i podporządkowane pod z góry założony cel –

oszustwo. Ofiara mogła przecież poprosić o drobny upominek w kategoriach

symbolu, zlustrować strony internetowe, gdzie organy ścigania i inne instytucje

na pierwszych stronach informują o tzw. oszustwie nigeryjskim.

Niestety,

skuteczność ścigania takich przestępstw jest bardzo niska. Często samo dotarcie

do oszustów jest niezwykle trudne, a odzyskanie wyłudzonych pieniędzy

praktycznie niemożliwe, bo przelewy poszły na rachunki zagraniczne. Problemy

najczęściej pojawiają się już na etapie ustalenia, skąd tak naprawdę wysyłane

były wiadomości. Jedynym wyjściem jest zachowanie czujności w opisanych

sytuacjach. Nie należy pod żadnym pozorem przesyłać swoich danych osobowych,

numerów kont bankowych. Jeżeli już kogoś kusi chęć poznania w celach bardziej

towarzyskich osoby rzekomo pochodzącej z drugiego końca świata, to należy być

czujnym i przygotować sobie kilka pytań weryfikujących, sprawdzalnych. Badać, w

jaki sposób formułowane są treści, które taka osoba sporządza. Błędy logiczne,

stylistyczne, językowe – to wszystko ma znaczenie, bo korzystanie z

translatora, nie wyłącza sposobu, w jaki dana osoba przelewa myśli na słowa

pisane.

Poza

tym ofiary tego rodzaju przestępstw o tym, że zostały oszukane, dowiadują się

już po krótkiej chwili, kiedy dokonały przelewu. Wtedy najczęściej i

najszybciej przychodzi otrzeźwienie z letargu i dostrzegają, że ich sytuacja

idealnie odzwierciedla scenariusz, jakich w internecie jest od zatrzęsienia.

Pytanie, dlaczego ten moment przychodzi tak późno? Dlaczego cudza naiwność nie

mogła stać się przestrogą dla własnego siebie? Nie jestem psychologiem, ale

doświadczenie podpowiada mi, że emocje są silniejsze od umysłu. Na pułapkę

zbudowaną na potrzebach wyższego rzędu, a zastawioną przez oszustów, łapią się

osoby mające tendencje do ulegania wpływom, emocjom, o niskim poziomie

asertywności

Komentarze obsługuje Disqus. Wczytanie spowoduje połączenie z zewnętrznym serwisem.