Free to Play: Facebook ma obowiązek opublikować wewnętrzne dokumenty

5 lutego, 2019 · Informacja prasowa · 4 min czytania

Facebook ma obowiązek opublikować wewnętrzne dokumenty przedstawiające praktyki biznesowe firmy względem darmowych gier „Free to Play”. Niektóre treści okazały jednak się dość niespodziewane.

Zalecamy ostrożność podczas zakupów w sklepie: homeekspert.net

Facebook ma obowiązek opublikować

wewnętrzne dokumenty przedstawiające praktyki biznesowe firmy względem

darmowych gier „Free to Play”. Niektóre treści okazały jednak się dość

niespodziewane.

Ultimatum

Popularny

serwis społecznościowy od dłuższego czasu pozostaje przedmiotem krytyki nie

tylko w związku z kontrowersyjnymi praktykami prywatności. Jeden z

amerykańskich sędziów postawił ultimatum i dał Facebookowi 10 dni na

opublikowanie wewnętrznych dokumentów, w których wyjaśnione są zasady

zarządzania darmowymi grami „Free to Play”. W 2012 roku wielu rodziców

wystąpiło bowiem przeciwko gigantowi mediów społecznościowych w ramach pozwu

grupowego. Ich dzieci nieumyślnie obciążały karty kredytowe rodziców kosztami w

wysokości co najmniej kilku tysięcy dolarów, grając w gry na Facebooku i

niechcący kupując przedmioty powiązane z grami. Za każdym razem Facebook

odmawiał zwrotu poniesionych wydatków. Co istotne, jedna ze spraw opiewa

dokładnie na kwotę 6 545 dolarów (równowartość około 24 375 zł) ściągniętych z

karty kredytowej skojarzonej z profilem na Facebooku w ramach zapłaty za

przedmioty wykorzystywane w trakcie gry. Facebook nie przyznaje się do winy i

uważa, że wyłączną odpowiedzialność ponoszą w tym wypadku rodzice.

Opublikowanie niektórych wewnętrznych dokumentów Facebooka na wniosek sędziego

po raz pierwszy rodzi nadzieję na dokładniejsze zgłębienie tej kontrowersyjnej

praktyki.

Wewnętrzna

krytyka

Jednak

pracownicy Facebooka mają inną opinię na ten temat. RaportyReveal News

donoszą, iż jeden z nich zwrócił uwagę na fakt, iż „dla dzieci niekoniecznie

wygląda to, jak prawdziwe pieniądze”. Ponadto użytkowników generujących wysokie

zyski dzięki zakupom związanym z grami określa się jako „wieloryby”. Pojęcie to

pochodzi z żargonu hazardowego, gdzie opisuje się nim graczy regularnie

obstawiających wysokie stawki (na granicy marnotrawstwa). Tacy gracze przynoszą

regularne zyski dla kasyna.

Jednakże

to, że niektórzy z nieświadomych nabywców to nieletni, bez zdolności do

czynności prawnych (bądź posiadający je jedynie w ograniczonym zakresie) nie

stanowiło oczywiście w pierwszej kolejności powodu do zmartwień i we wszystkich

przypadkach odmówiono wypłacenia odszkodowań, ponieważ to po stronie rodziców

leży obowiązek monitorowania aktywności własnych dzieci. Pierwszy proces

zakończył się ugodą.

„Bohaterem”

kolejnej sprawy z 2015 roku był siedmiolatek, który grał w grę „Jurassic World”

na iPadzie swojego ojca i dokonał w ramach aplikacji zakupów opiewających na

kwotę około 4500 euro za pośrednictwem iTunes w ciągu zaledwie pięciu dni.

Rodzina dowiedziała się o poniesionych kosztach, dopiero gdy ojciec chciał

opłacić inną fakturę, a płatność została odrzucona z powodu niewystarczających

środków. Cała sprawa ma jednak jasną stronę: firma Apple zgodziła się zawrzeć

ugodę (w następstwie długiej wymiany korespondencji) i dokonała zwrotu środków.

Taki obrót spraw to jednak wyjątek od reguły.

Dlaczego „darmowa” gra może szybko

okazać się droga

Wiele

z tak zwanych gier „Free to play” jest szczególnie popularnych wśród młodszych

graczy. „Free to play” oznacza, że teoretycznie nie trzeba ponosić kosztów, by

zagrać w grę. Jednak by szybciej osiągać lepsze wyniki, często niezbędne jest

skorzystanie z pewnych przedmiotów, a te można nabyć tylko za „prawdziwe”

pieniądze. Czasem dana rzecz, którą można wyłącznie kupić, a nie uzyskać w

grze, zapewnia graczowi dużą przewagę nad przeciwnikami. Z tego powodu krytycy

cynicznie nazywają ten model „Pay to Win” (Zapłać, by Wygrać).

Chcesz

uniknąć przykrych niespodzianek?

●

Dokładnie sprawdzaj, w jaką grę

gra Twoje dziecko i czy jest w niej aktywna opcja zakupów w ramach aplikacji.

●

Gdy instalujesz nową aplikację,

nie pozwalaj dziecku podglądać hasła, jakie wpisujesz. Może brzmi to nietypowo,

jednak w opisanej powyżej sprawie to właśnie syn zapamiętał hasło ojca do

iTunes i wykorzystał je do zakupów w ramach aplikacji.

●

Nie przechowuj danych kart

kredytowych na portalach społecznościowych. Tam, gdzie to możliwe korzystaj z

kart przedpłaconych. W ten sposób ograniczysz szkody w przypadku sytuacji

awaryjnej.

●

Rozmawiaj z dzieckiem na ten temat

i uświadom mu, że za przedmioty w grach płaci się „prawdziwymi” pieniędzmi,

niezależnie od tego, jak miła dla oka i kolorowa jest grafika.

●

Dokładnie sprawdzaj pozycje na

wyciągu z karty kredytowej oraz czytaj e-maile informujące o zakupach i

pobranych plikach. W ten sposób jesteś w stanie zadziałać szybko i

zminimalizować straty.

Komentarze obsługuje Disqus. Wczytanie spowoduje połączenie z zewnętrznym serwisem.