Nowe zagrożenie! Skill Squatting za pośrednictwem Amazon Echo?

20 września, 2018 · Informacja prasowa · 6 min czytania

Problemy komunikacyjne są częstą przypadłością wielu ludzi, a każdemu z nas raz na jakiś czas zdarza się coś źle usłyszeć. W tym kontekście Amazon Echo także przejęło pewne ludzkie cechy. Zespół badawczy z Uniwersytetu Illinois przyjrzał się bliżej Echo, oprogramowaniu Alexa oraz potencjalnym nadużyciom jej funkcji (skillów). Wnioski ze swojej pracy badacze przedstawili na konferencji Usenix.

Zalecamy ostrożność podczas zakupów w sklepie: homeekspert.net

Problemy

komunikacyjne są częstą przypadłością wielu ludzi, a każdemu z

nas raz na jakiś czas zdarza się coś źle usłyszeć. W tym

kontekście Amazon Echo także przejęło pewne ludzkie cechy. Zespół

badawczy z Uniwersytetu Illinois przyjrzał się bliżej Echo,

oprogramowaniu Alexa oraz potencjalnym nadużyciom jej funkcji

(skillów). Wnioski ze swojej pracy badacze przedstawili na

konferencji Usenix.

Podczas

tegorocznej konferencji Usenix, zespół badawczy z Uniwersytetu

Illinois zaprezentował raport zatytułowany„Skill

Squatting Attacks on Amazon Alexa”.

Naukowcy przeanalizowali możliwości działania „skill

squattingu”, a w efekcie powstał teoretyczny model ataku

wykorzystujący fakt, iż są takie słowa, które mylą nam się

częściej, niż pozostałe (co zwiększa ryzyko przypadkowej

aktywacji niechcianych funkcji przez użytkownika).

Czym

są „Skille”, a czym „Skill Squatting”?

W

uproszczeniu: „skill” to funkcja, którą platforma Alexa

aktywuje po usłyszeniu danego słowa. Niektóre skille są domyślnie

zaprogramowane w Amazon Echo. Jest to na przykład funkcja „głośniej”

i „ciszej”. Gdy użytkownik powie „Alexa, głośniej”,

platforma sama „wie”, że użytkownik chce zwiększyć głośność.

Zewnętrzni deweloperzy mogą także wykorzystywać platformę Alexa

do tworzenia spersonalizowanych skillów. W ten sposób użytkownik

może wysłuchać czytanych dla niego wiadomości bądź planu dnia –

zakładając oczywiście, że uruchomił odpowiedni „skill”.

Skill

Squatting to zatem technika wiążąca fonetycznie podobne słowo z

daną funkcją, nawet jeśli rzeczone słowo nigdy nie miało zostać

użyte jako właściwa komenda aktywująca daną funkcję. Skuteczny

skill squatting uruchamia komendę, której użytkownik wcale nie

wywoływał. Podobna technika jest wykorzystywana od lat w modelu

zwanym „Typo Squatting”, w którego ramach przestępcy rejestrują

domeny bardzo zbliżone do prawdziwych stron internetowych, jednak

zawierające powszechnie występujące literówki. W ten sposób, gdy

wpiszemy „faecbook.com” lub „youtiube.com”, możemy zostać

przekierowani na zainfekowaną stronę internetową bądź stać się

ofiarami phishingu.


Jak

skomplikowany jest scenariusz ataku?

Niemal

każdemu z nas zdarza się źle usłyszeć pojedyncze słowo lub całe

zdanie. Z Alexą dzieje się to samo.

Oczywiste

jest, że skill squatting to nie tylko zdefiniowanie przypadkowego

słowa jako wektora funkcji oprogramowania Alexa. Z jednej strony

atakujący musi wybrać słowo, co do którego ma pewność, że

prędzej czy później zostanie wypowiedziane przez użytkownika. Z

drugiej strony, słowo to musi wykazywać pewne prawdopodobieństwo

niepoprawnej interpretacji. Prawdopodobieństwo to jest ściśle

związane z brzmieniem niektórych wyrazów. Z wyrazami

jednosylabowymi zawierającymi podobny dźwięk wiąże się większa

ilość pomyłek niż w przypadku wyrazów wielosylabowych. W swoich

testach naukowcy wzięli na warsztat 188 wyrazów jedno- i

wielosylabowych. Każdy z nich został wypowiedziany 50 razy przez 60

różnych osób z różnych rejonów świata, kobiet i mężczyzn.

Zaledwie dwa procent z tych wyrazów było zawsze poprawnie

interpretowanych przez oprogramowanie Alexa, a dziewięć procent

było za każdym razem interpretowane błędnie.

Zarówno

dla ludzi, jak i dla aplikacji głosowych wyzwanie stanowią

homofony, a więc wyrazy, które prawie identycznie się wymawia, ale

inaczej zapisuje i które różnią się znaczeniem. Inne równie

problematyczne pary wyrazów to te oparte na podobieństwie dźwięków,

na przykład „czat” i „czad”.

Na

ile prawdopodobny jest tego rodzaju atak?

Prawdopodobieństwo

błędnej interpretacji zależy od płci oraz pochodzenia mówcy.

Dlatego tez, by atak typu skill squatting mógł okazać się

skuteczny, należy wziąć pod uwagę regionalne wersje wyrazów. To,

co zadziała w Londynie, nie musi wcale okazać się skuteczne w

Leeds czy w Edynburgu – lub to, co jest skuteczne w USA, może

zawieść w Nowej Zelandii czy Australii.

W

trakcie testów możliwe okazało się nawet przeprowadzenie ataku

phishingowego z wykorzystaniem techniki skill squattingu. Nadal

pozostaje jednak niejasne, czy takie postępowanie zadziałałoby w

rzeczywistości.

–

Musimy zakładać, że jest to realne, a to, co prezentują badacze,

to dowód uwiarygodniający koncepcję potencjalnego ataku. Nie mają

oni na celu odpowiedzieć na pytanie, czy przestępcy w jakimkolwiek

momencie zdecydują się na przeprowadzenie ataku w oparciu o taki

model. Kluczową rolę odgrywają w tym miejscu również inne

czynniki, w tym kwestie ekonomiczne. Jako że przestępczość

internetowa to biznes na skalę światową niezależnie od kraju,

przestępcy będą starali się dotrzeć do jak największej liczby

ofiar. W tym celu najprawdopodobniej wezmą na warsztat te języki,

którymi posługuje się na świecie najwięcej ludzi- tłumaczy

Robert Dziemianko z firmy G DATA, zajmującej się bezpieczeństwem w

sieci.

Jak

działa Alexa?

Działanie

Amazon Echo można podzielić na dwie części. Aktywacja Alexy oraz

przetwarzanie poleceń to oddzielne składowe procesu. Urządzenie

wyposażone jest w siedem mikrofonów, które nasłuchują

„słowa-klucza”. Jest to funkcja wbudowana w oprogramowanie Echo,

która nie wymaga połączenia z Internetem. Ta cecha sprawia także,

że użytkownik nie ma możliwości zdefiniowania własnego

słowa-klucza. Przy braku połączenia z Internetem Echo reaguje

wyłącznie na zdefiniowane słowa-klucze. Po wychwyceniu takiego

wyrazu oprogramowanie powiadamia o tym użytkownika (zapala się

niebieskie kółko u góry urządzenia) i łączy się z platformą

Alexa, która interpretuje poszczególne komendy. Alexa koncentruje

się w szczególności na typowych zwrotach, takich jak „kalendarz”

i dalsze związane z nim działania, na przykład „czytaj”.

Polecenie „Alexa, co mam dziś zapisane w kalendarzu?” może

zostać zinterpretowane w ten sposób, że oprogramowanie odczyta

użytkownikowi plan jego dnia. Przetwarzanie poleceń poza

urządzeniem lokalnym ma kilka zalet: urządzenia można produkować

i sprzedawać po niższej cenie, a platformę da się rozszerzyć

tak, by bez większego nakładu wyposażać ją w nowe funkcje. Siro,

Alexa, Watson, Google czy Cortana – wszystkie te usługi działają

na podobnej zasadzie.

Około

trzech miliardów osób na całym świecie mówią po angielsku,

chińsku, francusku i hiszpańsku. Dlatego też, jeśli przestępcy

zdecydują się na wykorzystanie tego modelu, na pierwszy ogień mogą

pójść właśnie te języki. Jeśli model okaże się wystarczająco

skuteczny i opłacalny, w dalszej kolejności obejmie następne

języki. Atakiem, który miał już miejsce w oparciu o tę zasadę

jest phishing – pierwsze ataki tego typu były w języku

angielskim.

Mając

to wszystko na względzie, należy zauważyć, że żaden z ataków

przedstawionych w opracowaniu nie wyszedł poza zamknięte środowisko

testowe. Takie działanie podjęto, by wyeliminować niepotrzebny

stres wśród środowiska produkującego oprogramowanie Alexa oraz po

to, aby niczego niepodejrzewający użytkownicy wywołujące

niechciane funkcje nie zafałszowali wyników eksperymentu.

Możliwe

środki zaradcze

Badacze

przeprowadzający eksperyment zadali sobie również pytanie o to,

jak Amazon może ze swojej strony zapobiegać tego typu manipulacjom.

Jedną z możliwości byłoby wprowadzenie warstwy testowej

skanującej nowo wprowadzaną funkcję pod kątem podobieństw do

istniejących komend.

Podsumowując,

opracowanie to dostarcza wytycznych, na których mógłby oprzeć się

prawdziwy atak. Autorzy podkreślają, że ich eksperymenty nie są

reprezentatywne, jeśli chodzi o zastosowanie w realnym świecie. Tak

jak wiele innych potencjalnych źródeł ataku, ten scenariusz

pozostaje na razie w sferze czysto akademickiej.

Komentarze obsługuje Disqus. Wczytanie spowoduje połączenie z zewnętrznym serwisem.