Komputerowi „władcy marionetek”
Wielu użytkowników internetu uważa, że nic im nie grozi, ponieważ unikają podejrzanych stron, nie otwierają plików od nieznanych nadawców, ani nie podają swoich danych.

Wielu użytkowników internetu uważa, że nic im nie grozi, ponieważ unikają podejrzanych stron, nie otwierają plików od nieznanych nadawców, ani nie podają swoich danych.
To dobra strategia, jednak
nie można zapominać, że współczesny internauta jest narażony
już nie tylko na ataki wirusów i trojanów, ale także na włamania
i zakłócenie prywatności. Stoją za tym oczywiście hakerzy. Czy
jednak odpowiedzialni są tylko za negatywne działania?
Osoby
nazywane „hakerami” nie cieszą się pozytywnymi opiniami.
Tymczasem należy podkreślić, iż ich praca nie zawsze jest
równoznaczna z wykradaniem danych.
Słowo
hacker
jeszcze w latach 60. odnosiło się do robionych przez studentów
Massachusetts Institute of Technology żartów (np. owinięcia
uniwersyteckim kopuły folią odbijającą promienie świetlne).
Dowcipy te musiały jednak wyróżniać się szczególną
pomysłowością, a przede wszystkim nie przynosić szkody. W
późniejszych latach miano hakera
nadawali sobie wzajemnie niektórzy członkowie klubów naukowych,
działających na tejże uczelni. Niektórzy z nich przenieśli potem
swoje zainteresowania na branżę komputerową, dlatego można
określać ich pierwowzorem współczesnych hakerów.
Obecnie
haker to po prostu osoba o dużych umiejętnościach informatycznych,
odznaczająca się dobrą orientacją w internecie, znajomością
systemów operacyjnych i języków programowania.
Haker,
hakerowi nierówny.
Istnieją
jednak różne grupy hakerów. Pierwszą grupą są tzw. Czarne
kapelusze (ang. Black Hat), czyli osoby, które naruszają system
ochronny komputerów do własnych celów. „Black Hat” włamują
się po to, aby zdobywać numery kart kredytowych, bądź inne dane
personalne w celu późniejszego udostępnienia ich osobom trzecim.
Na samym początku muszą jednak dowiedzieć się, jak działa dany
system, i jak jest zaprojektowany. Dzięki temu mogą później
„bawić” się nim i modyfikować. Często powiązane jest to z
phishing’iem, który polega na tym, że haker podszywa się pod
inną osobę lub instytucję, w celu wyłudzenia określonych
informacji. Podobnym oszustwem jest pharming. Różnica jest taka, iż
sprawca korzysta z istniejącej już strony. Po wpisaniu prawidłowego
adresu strony www użytkownik zostaje przekierowany na fałszywą,
choć wizualnie mogącą wyglądać tak samo stronę.
Kolejną
grupę stanowią tzw. Szare kapelusze (ang. Grey Hat). Nie istnieją
po to, aby zaspokajać własne cele, a tym bardziej nie jest ich
intencją umyślne szkodzenie innym. Ich zadaniem jest testowanie
zabezpieczeń. Często wyszukują luki w systemach pełniące funkcję
ochronną i wykorzystują je bez wiedzy właściciela.
Haker,
który nie jest włamywaczem wywodzi się z grupy tzw. Białych
kapeluszy (ang.White Hat). Osoby przynależne do niej są
etatowymi pracownikami firm oraz instytucji. Działają takimi samymi
metodami jak wyżej wymienieni, aczkolwiek za pozwoleniem
właścicieli, co w świetle prawa jest legalne. Z założenia
unikają oni wyrządzenia szkody osobom trzecim.
Poza
trzema typami kapeluszy można wyróżnić inne kategorie osób,
które zajmują się włamywaniem do systemów.
osoby, którym zależy na znajdowaniu dostępu do czyichś programów,
jednak za pomocą stworzonych już wcześniej narzędzi lub
programów. Nie posiadają jednak technicznej wiedzy oraz takiej,
która umożliwiłaby im stworzenia własnego programu. Mimo tego,
efekty ich działalności są również widoczne i odczuwalne.
Następnym przykładem są cyberterroryści, którzy działają na
większą skalę – atakują państwowe systemy bezpieczeństwa np.
jednostki wojskowe.
Pomijając
działalność „Białych kapeluszy” – pozostali hakerzy mogą
negatywnie wpłynąć na bezpieczeństwo danych, które przechowujemy
na komputerach. Dotyczy to zarówno użytkowników domowych,
biznesowych, dzieci, czy dorosłych.
Jednym
ze sposobów, pomagającym zwiększyć bezpieczeństwo młodych
użytkowników jest wytłumaczenie im, jak należy korzystać z
internetu, aby mogły być bezpieczne. Istotne jest, aby to właśnie
rodzice udzielili tej cennej lekcji swoim dzieciom. Do pomocy ochrony
ich pociech posłużyć mogą wszelakie programy, które umożliwią
kontrolę nad czynnościami wykonywanymi przez dziecko w sieci. Dla
osób, które często zajmują się zdalnymi transakcjami, istotna
będzie ochrona bankowości, która podlega oprogramowaniu G DATA.
Dzięki unikalnej proaktywnej technologii BankGuard, G DATA w wielu
testach z łatwością poradziła sobie z nieznanymi wcześniej
zagrożeniami.– mówi Robert
Dziemianko z G DATA.
Włamywacz
będzie na wiele sposób próbował osiągnąć swój cel,
niezależnie czy jest to wyłudzenie pieniędzy, czy kradzież
tożsamości. Dlatego warto być czujnym i rozważnym w korzystaniu z
internetu.
Jeśli
nie jesteś pewny czy Twoje dane są chronione, to warto podjąć
pierwsze kroki ku zwiększeniu bezpieczeństwa. Wiele rad oraz
informacji można znaleźć na stronie www.klikajbezpiecznie.pl
lub pod hasztagiem #klikajbezpiecznie
Komentarze obsługuje Disqus. Wczytanie spowoduje połączenie z zewnętrznym serwisem.