Gdy pojawia się zagrożenie, najważniejsza jest szybkość
Naruszenie danych, jeszcze niedawno tak rzadkie, stało się normą, przez co przedsiębiorstwa na całym świecie zmuszone są do podejmowania przeróżnych kroków w związku z prawdopodobieństwem przestoju i strat.

Naruszenie danych, jeszcze niedawno tak rzadkie, stało się normą, przez co
przedsiębiorstwa na całym świecie zmuszone są do podejmowania przeróżnych
kroków w związku z prawdopodobieństwem przestoju i strat.
Badania pokazują, że firmy, reprezentujące wszystkie sektory, cierpią z
powodu niekompetencji w dziedzinie cyberbezpieczeństwa, napiętych budżetów na
działalność IT, a także nieświadomości członków zarządu, że inwestowanie w IT
powinno być postrzegane jako siła napędowa biznesu, a nie obciążenie finansowe.
Oto przykład: ostatnie badanie Forbes Insights pokazuje, że większości firm
nadal pozostało wiele do zrobienia zanim uda im się wypracować silną postawę
wobec cyberzagrożeń. W ankiecie przeprowadzonej przez jednostkę odpowiedzialną
za dział biznesowy, zapytano 1000 kierowników do spraw bezpieczeństwa oraz
pracowników o to, na ile skutecznie Centra Operacji Bezpieczeństwa (SOC) w ich
firmach reagują w obliczu incydentów. Mając na uwadze fakt, iż najistotniejszy
jest czas między wykryciem incydentu a podjęciem środków zaradczych, trzy
czwarte respondentów przyznało, iż ogólnie rzecz biorąc, nie było
usatysfakcjonowanych tempem reagowania na problemy zagrożenia bezpieczeństwa
oraz ich rozwiązywania.
Badanie pokazuje, iż wiele organizacji, z uwagi na niemożność podjęcia
natychmiastowych działań, naraża się na niebezpieczeństwo i otwiera drzwi
hakerom – stwierdzili autorzy badania. Szybkość to główny cel działania w
sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa, tak samo ważny w zakresie na przykład
dostarczania usług IT, jak i reagowania na zagrożenia. Umiejętność wykrywania
oraz reagowania na incydenty oraz naruszenia – jak również szybkość, z
jaką udaje się znaleźć rozwiązanie lub uszczelnić luki – sięga głównej istoty
marki.
Jakie zatem środki firmy powinny podjąć, by wypełnić lukę w działaniach w
obliczu zagrożenia? Eksperci radzą, by pierwszym krokiem było jasne
zdefiniowanie swojego oprogramowania. Według autorów badania automatyzacja
wszystkich etapów tworzenia aplikacji, od złożenia zamówienia po produkcję,
zapewnia ich sprawne powstawanie oraz testowanie zabezpieczeń.
Co więcej radziłbym zadbać o nieużywanie w firmie
prywatnych nośników danych. To na nich najczęściej przenoszone są niepożądane
pliki. Często nie zdajemy sobie z tego sprawy, a weryfikacja tego typu źródła
zagrożenia może zająć programowi wiele godzin. – komentuje sytuację Mariusz Politowicz z Bitdefender, dostawcy
oprogramowania antywirusowego.
Kolejnym ważnym krokiem jest umożliwienie Centrom SOC sprawnego,
skutecznego i dokładnego analizowania ostrzeżeń o zagrożeniach. Dzięki
zastosowaniu sztucznej inteligencji, centra te mają możliwość zautomatyzowania
procesu zarządzania kryzysami, analizowania istotnych zagrożeń (zmniejszenia
ilości zbędnych alertów), jak również spełnienia wymogów wynikających z
rozporządzeń i audytów.
To tylko niektóre z kluczowych wniosków przedstawionych w badaniu
przeprowadzonym przez ekspertów Forbes. Potwierdzają one jednak dane pochodzące
z innego niedawnego badania cyberbezpieczeństwa w różnych sektorach przemysłu.
Badanie to, przeprowadzone przez Ponemon Institute, pokazuje, że reagowanie na
zagrożenia może stanowić najsłabsze ogniwo procesu ograniczania zagrożeń w
cyberświecie. Tylko 34% respondentów podało, że w ich firmach zatrudnieni są
wykwalifikowani pracownicy, których zadaniem jest identyfikowanie oraz
wprowadzanie środków zaradczych w obliczu złośliwych działań, a 52%
respondentów korzysta z usług zewnętrznych dostawców w zakresie analizy i
reagowania w sytuacjach kryzysowych. Tylko 21% organizacji stwierdziło, że
„radzą sobie z tym same”.
Komentarze obsługuje Disqus. Wczytanie spowoduje połączenie z zewnętrznym serwisem.