Fałszywe maile – jak je poznać i gdzie szukać podstępu?

15 lutego, 2019 · Arkadiusz Knap · 3 min czytania

Jak selekcjonować maile? Gdzie szukać podstępu? Czy warto zwalczyć ciekawość i nie otwierać nadesłanego pocztą linku?

Zalecamy ostrożność podczas zakupów w sklepie: homeekspert.net

Jak

selekcjonować maile? Gdzie szukać podstępu? Czy

warto zwalczyć ciekawość i nie otwierać nadesłanego pocztą linku?

Od Świąt Bożego Narodzenia obserwuję nasilające się ataki

hakerskie na skrzynki mailowe. Pierwsze dwa przypadki ujawnione na swoim

adresie mailowym wychwyciłem natychmiast, ale pozostawiłem, żeby zaobserwować,

ile tego jeszcze nadejdzie. Po upływie miesiąca pozwoliłem sobie na

podsumowanie swoich obserwacji.

Nadesłana treść ma sugerować, że nadawca wiadomości, bądź

podmiot przez nią reprezentowany jest mi osobą co najmniej znaną, chociażby z

uwagi na istniejące zobowiązanie finansowe.

Oto autor pierwszej wiadomości:

Mówiąc wprost – nie znam tej persony. Ciekawość świata

i ludzi, ale głównie chęć głębszej analizy, sprawiła, że postanowiłem rozwinąć

wątek, a dokładnie nagłówek wiadomości. Dzięki temu ukazał się moim oczom pełny

adres „osoby” piszącej: [email protected].

Przechodząc do szczegółów, odczytałem numer IP nadawcy: 185.254.120.165,

następnie zlokalizowałem właściciela

domeny: ARTURAS Media Land LLC ul. Zastavskaya str. 33, Sankt-Peterburg,

Rosja. Pozyskane przeze mnie informacje

sugerują, że poprzez odczytanie tego maila i kliknięcie w link, ktoś chce

zagościć się na dłuższy czas na dysku twardym mojego komputera.

Złudzenia nie pozostawia treść nadesłanej informacji:

Współczuję tym, którzy zdecydują się na otworzenie tego linku. Jest więcej niż

pewne, że trojan osadzi się w przestrzeni naszego komputera i w zależności od

tego, w jaki sposób został skonfigurowany, będzie gromadził, przechwytywał i

przesyłał poufne dane dotyczące takiej osoby w wyznaczone przez hakera miejsce.

Co z nimi zrobi haker? Nie mam złudzeń, że w momencie, kiedy wpadną w jego ręce

logowania i hasła do bankowości elektronicznej, dojdzie do transferu pieniędzy

w nieznanym kierunku.

Dla sprawdzenia skuteczności tej metody socjotechnicznej, którą

wyraża treść maila, postanowiłem pokazać wiadomość znajomym, prosząc ich o

ocenę. Chciałem usłyszeć, jakie jest ich pierwsze odczucie, po przeczytaniu

wiadomości i co by zrobiły? Zaznaczę przy tym, że moimi respondentami były

osoby posiadające raczej przeciętną wiedzę, jeżeli chodzi o bezpieczne

korzystanie z internetu.

Wnioski są następujące. Wśród znajomych przeważyła obawa, że

mają jakieś zaległe płatności i na krótki moment zapomnieli o własnym

bezpieczeństwie. Raczej kliknęliby link w pierwszym odruchu, otwierając w ten

sposób drogę trojanowi do zawartości naszego komputera. To było ich pierwsze

spostrzeżenie. Jednak już po opanowaniu emocji, zwrócili uwagę, że treść

wiadomości jest niespójna, zawiera błędy logiczne i stylistyczne. Można na tej

podstawie ocenić, że najprawdopodobniej do jej sporządzenia sprawca posłużył

się translatorem.

Kolejny mail pochodzi rzekomo od:


Rozwinięcie nagłówka pokazuje właściwy adres [email protected].

Temat standardowo jest chwytliwy:


Okazuje się, że po raz kolejny nie zapłaciłem faktury, a

szczegóły zobaczę jak skorzystam z podesłanego linku.

Dobrze się stało, że zostawiłem sobie te przykładowe maile,

bo analiza ich treści doprowadziła mnie do tego samego źródła co w pierwszym

przykładzie, czyli domeny: ARTURAS

Media Land LLC ul. Zastavskaya str. 33, Sankt-Peterburg, Rosja.

Oczywiście nie oznacza, że podmiot ten jest bezpośrednim

sprawcą niedoszłego mojego nieszczęścia. Jest dopiero pierwszym ustalonym z

listy, do którego należy zwrócić się o udzielenie informacji w razie

nieszczęśliwych następstw powstałych poprzez kliknięcie podesłanego w mailach

linku.

Komentarze obsługuje Disqus. Wczytanie spowoduje połączenie z zewnętrznym serwisem.