Czy udostępnianie Torrenta jest legalne?

11 grudnia, 2017 · Maksym Kuczynski · 2 min czytania

Poglądy w sprawie udostępniania części utworów są podzielone.

Zalecamy ostrożność podczas zakupów w sklepie: homeekspert.net

Poglądy w sprawie udostępniania części utworów są podzielone.

Większość osób czytających

artykuły na naszej stronie orientuje się jak działają tak zwane

„Torrenty”, a dla tych, którzy nie wiedzą krótkie wyjaśnienie.

W bardzo dużym uproszczeniu

udostępnianie plików na tak zwanych Torrentach – polega na

udostępnianiu małej partii plików przez wielu użytkowników,

która składa się na całość. W takim razie nie udostępniamy

całego utworu, a tylko jego część. Fragment, który udostępniamy

podczas próby otwarcia pliku będzie się nam wyświetlał tylko

część kodu pliku, a sam w sobie nie tworzy żadnego utworu.

Naruszenie praw autorskich z art. 116

poprzez pobieranie i udostępnianie wymaga od nas działania na całym

utworze, który pobieramy bądź udostępniamy. Bez integralności

utworu nie możemy mówić o łamaniu praw autorskich.

Kto w takim razie jest winny, a kto

nie? Tak jak pisaliśmy wcześniej pojedyncza osoba nie udostępnia

całego utworu, ale pomaga ona w udostępnieniu całego utworu.

Zgodnie z literą art. 116 ust.1 p.a. przestępstwo jest umyślne

dlatego sprawca musi posiadać świadomość rozpowszechniania

cudzego utworu bądź co najmniej godzić się na to.

Idąc tym

tropem możemy tutaj mówić o współpracy, ale określenie kto w

jakim stopniu jest winny jest już karkołomne przez ogrom osób

udostępniających.

Poglądy w sprawie udostępniania części

utworów są podzielone. Jedna strona twierdzi, że występuje tutaj

niedbalstwo co prowadzi do nieumyślności winnego, ale sam brak

wiedzy nie usprawiedliwia do łamania prawa. Z drugiej strony możemy

usłyszeć, że same udostępnianie możemy brać pod uwagę jako

usiłowanie.

Niestety uprawniony, który chce domagać się

opłat licencyjnych musi wykazać, że fragment udostępniony przez

konkretną osobę można zakwalifikować jako integralne dzieło.

Jedynym pocieszeniem dla dysponenta jest to, że może żądać od

winnego opłaty za korzystanie z utworu w wysokości dwukrotności

opłaty licencyjnej.

W opinii dla RP.pl pani Edyta

Duchnowska, radca prawny z Kancelaria Law4Business mówi:

Odpowiedzialność osoby dopuszczającej się naruszenia jest

niezależna od winy. Podstawą odpowiedzialności jest sam fakt

bezprawności działania. Ponosi się ją za samo naruszenie, z

którego powstała szkoda. Wystąpienie winy będzie miało za to

wpływ na zakres i rozmiar odpowiedzialności. Każda z osób

bezprawnie udostępniająca utwór będzie ponosiła odpowiedzialność

za swoje działanie. Okoliczność, że udostępnienie nastąpiło

jednocześnie czy w określonym czasie, w mojej ocenie nie powinno

mieć znaczenia. Jeżeli ktoś zaczyna udostępniać cały film (nie

ingerując w utwór) i przerywa z jakichkolwiek względów, to nie

zachodzi przesłanka uwalniająca go od odpowiedzialności. Już samo

rozpoczęcie udostępniania filmu stanowi złamanie prawa. Fakt, że

ktoś pobrał film nawet w niewielkiej części, jest bez znaczenia.

Komentarze obsługuje Disqus. Wczytanie spowoduje połączenie z zewnętrznym serwisem.