Podwójny, nie zawsze znaczy lepszy

12 marca, 2018 · Robert Dziemianko - G DATA Polska · 3 min czytania

Alfred Hitchcock powiedział, że „Oczekiwanie na niebezpieczeństwo jest gorsze niż moment, gdy ono na człowieka spada”. Dlatego tak wiele osób skupia się na prewencji, nie zawsze biorąc pod uwagę, czy wszystkie podjęte przez nich kroki są rzeczywiście zasadne.

Zalecamy ostrożność podczas zakupów w sklepie: homeekspert.net

Alfred

Hitchcock powiedział, że „Oczekiwanie na niebezpieczeństwo jest

gorsze niż moment, gdy ono na człowieka spada”. Dlatego tak wiele

osób skupia się na prewencji, nie zawsze biorąc pod uwagę, czy

wszystkie podjęte przez nich kroki są rzeczywiście zasadne.

Podobnie

jest z zabezpieczeniem komputerów. Czy podwójny antywirus zwiększy

bezpieczeństwo sprzętu? Odpowiadamy na to pytanie.

Producenci

rozwiązań z zakresu bezpieczeństwa sieciowego zdecydowanie

odradzają używanie dwóch programów antywirusowych jednocześnie.

Czy jest to tylko chwyt marketingowy ze strony firm, który ma

zniechęcić użytkowników do kupna i instalacji produktów

konkurencji? W tym przypadku nie chodzi o chęć zarobku, ale przede

wszystkim o kwestie techniczne i komfort użytkowania sprzętu, na

którym jest zainstalowane oprogramowanie. Dlaczego hasło „podwójny

nie zawsze znaczy lepszy” sprawdza się także w tym kontekście?

  1. Niekończące

    się pętle skanowania

Chociaż

był to głównie problem we wczesnych latach rozwoju oprogramowania

antywirusowego, nadal warto o nim wspomnieć. W tamtych czasach

oprogramowanie antywirusowe skanowało zwykle wszystkie pliki na

komputerze, aby prześwietlić je pod kątem ewentualnych zagrożeń.

W momencie, gdy na urządzeniu zainstalowane są dwa programy

antywirusowe, pierwszy program odczyta plik, aby zeskanować go ze

wzorcami dopasowania, po czym drugi program także odczyta plik i

zostanie uruchomiony nowy niezależny sygnał, który zmusi pierwszy

program antywirusowy do ponownego skanowania pliku i tak dalej… W

rezultacie oba produkty antywirusowe ponownie skanowałyby pliki w

nieskończonej pętli.

  1. Potencjalne

    niezgodności

Nowoczesne

oprogramowania antywirusowe działają jak dodatkowa warstwa

znajdująca się pomiędzy bazą systemu operacyjnego a aplikacjami i

programami. Programy ochrony tworzone są na wiele różnych sposobów

i często ich twórcy nie trzymają się zalecanych standardów

kodowania, co może wpłynąć na ich kompatybilność z innym

oprogramowaniem i powodować pojawianie się komunikatów o błędzie.


  1. Kto

    pierwszy ten lepszy?

Wyobraź

sobie, że masz zainstalowane dwa oprogramowania antywirusowe z

włączonymi skanerami. Pobierasz niebezpieczny plik i pojawia się

pytanie – który pierwszy podda go kwarantannie lub usunie

zagrożenie? Czy to bez różnicy? Okazuje się, że nie. W takiej

sytuacji możesz napotkać komunikaty o błędach, ponieważ pliki

nagle znikają dla jednego z dwóch programów podczas próby

kwarantanny.

  1. Marnotrawstwo

    zasobów

–

Jak pokazują nasze badania, w 2017 roku co 3,2 sekundy w internecie

pojawiało się nowe zagrożenie – mówi Robert Dziemianko z G DATA.

– Drastycznie rosnąca liczba zagrożeń wymaga zatem ciągłej pracy

i „dokładania” elementów do oprogramowania chroniącego

komputer. To naturalnie powoduje stosunkowo duże wykorzystanie

zasobów komputera, zwłaszcza jego pamięci (RAM) – dodaje

specjalista z G DATA. Przez cały czas uruchamiania dwóch pełnych

programów antywirusowych marnujesz zatem zasoby, ponieważ 90% ich

funkcji będzie się pokrywać. Każdy nowy plik na komputerze

musiałby zostać przeskanowany przez obydwa produkty, które

zużywają dużo mocy komputera, co niewątpliwie można by lepiej

wykorzystać do innych zadań.

Rekomendacja

jest prosta: podwójna ochrona nie zawsze ma sens. Nawet jeśli

dodatkowe zabezpieczenie jest bezpłatne, pamiętaj, że zawsze są

jakieś ukryte koszty – jeśli nie wyrażone w pieniądzach, to w

Twoim czasie lub nerwach, spowodowanych wolniejszym działaniem

komputera.

Komentarze obsługuje Disqus. Wczytanie spowoduje połączenie z zewnętrznym serwisem.